niedziela, 4 lutego 2018

Ścieżki Młodości #9 - Io Sakisaka

JUŻ ZA PÓŹNO NA STARANIA, BIEDNY IDIOTO


W życiu bohaterów „Ścieżek młodości” im bardziej coś się wyjaśnia i stabilizuje, tym wszystko bardziej się komplikuje i utrudnia. Dziewiąty tom pokazuje to dobitniej, niż wszystkie poprzednie, a czytelnicy jak zwykle czerpią z tego dużo przyjemności. A z tą oczywiście wiążą się emocje, dla których czyta się mangi typu szkolne życie.


Kou wreszcie podejmuje decyzję i chce zerwać znajomość z Narumi, dziewczyna jednak przeczuwając co on planuje, udaje, że nie ma czasu na spotkanie z nim. Nie może jednak ciągnąć tego w nieskończoność. Żadne z nich nie wie, że czas gra na niekorzyść ewentualnych relacji Kou i Futaby, bo chłopak zwleka z poinformowaniem o wszystkim ukochanej do chwili, kiedy już rozwiąże wszystko, a ta ma już dość czekania. Kiedy on stara się porozmawiać z Narumi, Futaba podejmuje decyzję by zacząć spotykać się z Kikuchim, nadal jednak pełna jest niepewności, choć przy nim czuje się bezpiecznie i spokojnie. Kiedy w końcu oboje spotykają na swojej drodze Kou i Narumi, dochodzi do kolejnego nieporozumienia, które tylko zaostrza całą sytuację. Czym to wszystkim się skończy? Czy Futaba zdecyduje się chodzić z Kikuchim na poważnie, czy może zda sobie sprawę, że wciąż naprawdę kocha Kou? A może już nie?

Tymczasem także Yuuri znajduje kogoś, z kim mogłaby być szczęśliwa. Uchimiya wydaje się chłopakiem idealnym dla niej, na dodatek kocha się w niej, a i ona coś do niego czuje. Ale czy jej uczucia są dość silne, by chciała z nim w ogóle być? I co z Kou, w którym też się jeszcze do niedawna (o ile wciąż to nie trwa) kochała?


Czy w życiu tak naprawdę nadchodzą chwile, kiedy już za późno jest na starania? Z pewnością, ale nie jest ich wiele. Na szczęście bohaterowie „Ścieżek młodości” wciąż żyją, a co za tym idzie nadal mogą zacząć się starać i zmienić to, co im przeszkadza. Nawet jeśli ktoś rzuci w ich stronę tekstem „Już za późno na starania, biedny idioto”. Tylko czy efekt będzie taki, jaki oni by chcieli? Czas pokaże.


Na razie zamiast konkretnych odpowiedzi otrzymujemy więcej emocji, więcej niepewności i więcej miłosnych uniesień. W trakcie lektury nie można nudzić się ani przez chwilę, nawet jeśli pozornie dzieje się niewiele. Bo bohaterowie dużo rozmawiają, rozmawiają i jeszcze trochę rozmawiają. Czasem gdzieś wyjadą na wycieczkę, to znów wyjdą poza mury szkoły, jednak nawet wtedy rozmawiają – tudzież rozmyślają. Niemniej więcej w tym ciekawych elementów, niż w większości opowieści których akcja pędzi na złamanie karku, a bohaterowie biorą udział w wydarzeniach mogących zniszczyć całe światy.


Do tego dochodzi urocza szata graficzna, pełna ekspresyjnej mimiki i delikatności. Prosta, ale doskonale pasująca do treści. Tradycyjnie dobre wydanie, to już tylko formalność, tak samo zresztą jak moje polecenie Wam tej mangi. Ale jeśli lubicie dobre, nieinfantylne romanse, koniecznie powinniście poznać „Ścieżki młodości”.



A ja dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji. 









2 komentarze:

  1. Czy to nie są mangi? jeśli dobrze w trafiłem to muszę polecić to mojej dziewczynie bo interesuje się tym.

    OdpowiedzUsuń