środa, 16 maja 2018

Ta małpa poszła do nieba - Gosia Kulik

GDYBY JANEK KOZA RYSOWAŁ "TYTUSA"


Wydawnictwo Komiksowe milczało długi czas. Od kiedy we wrześniu 2017 roku wydało całkiem udany album "Tam, gdzie rosły mirabelki", nie ukazała się żadna nowa publikacja z logo wydawcy. Aż do dziś, bo właśnie na księgarskie półki trafiły dwa nowe komiksy. Pierwszym z nich jest kolejne dzieło Spella, autora pamiętnych "Przygód Stasia i złej nogi", drugim ten właśnie album - "Ta małpa poszła do nieba", realistyczno-absurdalna opowieść o stracie, utrzymana w typowej dla współczesnego komiksu polskiego manierze.


Janek to dobry fachowiec, wszystko naprawi, ale w życiu mu się nie poszczęściło. Wraz z żoną nie mógł mieć dzieci, adoptowali więc małpę Małpgosię, jednak doszło do wypadku. Nożyczki, chwila nieuwagi i tragedia gotowa. Zrozpaczeni rodzice musieli zabrać córkę do weterynarza, nawet nie pochowali jej w poświęconej ziemi. Teraz ciągle zmagają się z bólem po starcie i przytykami ze strony ludzi. Czy ich życie kiedykolwiek wróci do normalności? Co jeszcze przyniesie im los? I czy małpa może pójść do nieba?


Każdy fan rodzimych opowieści graficznych wie, że współczesne dokonania na tym polu są dość specyficzne. Szata graficzna najczęściej wygląda w nich, jak w niszowych dziełach - oszczędna, brudna i nie dbająca o jakiekolwiek zasady. Treść też jest mało mainstremowa, bo albo porusza ważkie i ciężkie tematy, albo zbacza w stronę realizmu magicznego i eksperymentów z formą i treścią. "Ta małpa poszła do nieba" też taka jest, o czym zresztą mogliście przekonać się z samego powyższego opisu fabuły.


Całość, jako historia małpy, którą jedni traktują jak własne dziecko, podczas gdy inni takie podejście uznają za grzech i bluźnierstwo, od samego początku przypomina przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka", szczególnie "Księgę XXV", gdzie nasz człekokształtny bohater chce posiąść duszę. Graficznie też całość nieraz przypomina opus magnum Papcia Chmiela. Oczywiście jest to osadzone w szarych, polskich realiach. Nieco PRL-owskich w swym klimacie, trochę stereotypowych, ale nadal dość mocno prawdziwych. Połączenie ich z surrealistycznymi wątkami i poważną, poruszającą treścią daje interesujący efekt.


Sama treść jest ciekawa, może nie skłania do myślenia tak bardzo, jakbym tego oczekiwał, jednak nie ma w niej pustki. Całość ma też intrygujący klimat, a szata graficzna znajdująca się gdzieś na styku stylów Papcia Chmiela i Janka Kozy ma w sobie to coś. "Małpa”, jak chyba każda pozycja z serii Nowy Komiks Polski warta jest uwagi. Nie jest to może arcydzieło, niemniej autorka pokazała, że nawet bez przełamywania obowiązujących schematów wciąż można zrobić dobry komiks. Ja ze swej strony polecam.


A Wydawnictwu Komiksowemu dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz