środa, 11 lipca 2018

RAPP: Zaginione dzienniki Tesli - Jeff Smith

BLADE RUNNER SPOTKAŁ JASONA BOURNE'A


Jeff Smith chyba dobrze czuje się na naszym rynku. Przez lata pomijany przez wydawców, w zeszłym roku zadebiutował w Polsce swoim opus magnum - rewelacyjnym "Gnatem" - a teraz, niemalże jednocześnie z finałem tej sagi pojawia się zbiorcze wydanie kolejnej jego serii. "RAPP", bo o nim mowa, to dzieło powszechnie uważane za drugie najlepsze w jego karierze. Poważniejsze od "Gnata", dla wielu także od niego lepsze, a przy okazji również nagrodzone Eisnerem, najważniejszym wyróżnieniem w komiksowym świecie, za najlepszy album (reprint). Ci, którym podobał się "Gnat", "RAPP-em" też się zachwycą, tak samo jak wszyscy miłośnicy historii, gdzie fantastyka, akcja, sensacja i przygoda łączą się w jedną całość, mającą do zaoferowania więcej niż tylko dobrą zabawę.


Zaczyna się sceną, jak z "Breaking Bad". Pustynia, błękitne niebo i facet, którego jeszcze nie znamy, zakrwawiony, prawdopodobnie pobity, wędruje w upale szukając zapewne schronienia. Jak się tu znalazł? Kim jest? Odpowiedzi na te pytania to dopiero początek niezwykłej i szalonej przygody. Nasz bohater to niejaki RAPP. Niegdyś był wojskowym inżynierem, obecnie to złodziejaszek, który jednak korzysta z niezwykłych rzeczy niedostępnych innym ludziom. Kiedy znalazł zaginione dziennik legendarnego naukowca, Tesli, dzięki połączeniu zawartych w nich informacji i współczesnych osiągnięć fizyki i techniki, znalazł się w posiadaniu niezwykłej mocy, a co za tym idzie także w wielkim niebezpieczeństwie. Nie ma jednak pojęcia gdzie go to wszystko zaprowadzi…


"RAPP" to komiks, który powstał jako skrzyżowanie "Blade Runnera" z Jasonem Bourne'em. Tak określa go sam autor, który na pomysł tej opowieści wpadł jeszcze w 1999 roku, kiedy wciąż pracował nad "Gnatem", zainspirowany właśnie tymi dziełami. Całą ideę omówił nawet z dwoma kultowymi autorami: Paulem Pope'em ("Batman: rok setny", "Wielki Escapo") i Frankiem Millerem ("Powrót Mrocznego Rycerza", "Sin City", "300") - których wpływy zresztą w tym albumie widać - ale do pracy zsiadł dopiero po skończeniu swego opus magnum. Komiksy z serii "RAPP" zaczęły się ukazywać w roku 2008, skończyły cztery i pół roku później - wszystko pod szyldem własnego wydawnictwa autora.


Nie myślcie jednak, że tytuł wydany własnym sumptem jest gorszy od mainstreamowych dzieł. Wręcz przeciwnie, rzadko które z nich może równać się z tym, co serwuje nam Jeff Smith. Jest tu i akcja, i klimat (autor mocno inspirował się filmami noir - czyli tym samym, czym wspomniany Frank Miller w swoim "Sin City"), i humor, i głębia. Smith bawi się tu najróżniejszymi motywami znanymi miłośnikom popkultury, podlewa to teoriami z dziedziny fizyki i dodaje do tego wszystkiego charakterystyczny dla siebie urok, odświeżający całość.


Do tego raczy nas znakomitą szatą graficzną, tak samo jeśli nie bardziej udaną, jak w "Gnacie". Rysunki, choć cartoonowe, są bardziej realistyczne niż wcześniej, więcej w nich jest też mroku i zabawy cieniami. Lekki, stonowany kolor dobrze całość uzupełnia, a świetne polskie wydanie zbierające kompletną serię prezentuje się po prostu pięknie. Jeśli lubicie dobre, rozrywkowe, ale inteligentne i ambitne komiksy, koniecznie powinniście "RAPP-a" poznać. Ja ze swej strony polecam bardzo, bardzo gorąco i mam ochotę na więcej takich nowości.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz