niedziela, 8 lipca 2018

Tokyo Ghoul:re #6 - Sui Ishida

WIELKI POWRÓT


Rzecz z "Tokyo Ghoul:re" ma się tak, że seria, choć stanowi bezpośrednią kontynuację "Tokyo Ghoula", wydaje się być dziełem od niego odmiennym. Nieco inny jest klimat całości, podobnie jak rozłożenie akcentów i akcja ukazana z perspektywy innych tudzież starych, ale odmienionych bohaterów. Co pozostało takie samo? Szybka, krwawa akcja, walki i ten mrok, połączone z realizmem i nutą humoru, które sprawiają, że całość niezmiennie czyta się z dużą przyjemnością. Teraz jednak, wraz z powrotem głównego bohatera, manga także wraca na dawne tory, oferując nam akcję i jakość, jakiej dawno w tej serii nie było.


Walka oddziału Quinx z rodem Tsukiyamów i oddziałem Aogiri trwa. Na miejscu pojawia się „Jednooka Sowa”, która zaczyna swoją grę. Gdy po obu stronach konfliktu zaczyna przybywać ofiar, Haise Sasaki zaczyna coraz bardziej akceptować swoją przeszłość i dopuszczać do głosu swoją dawną naturę. Gdy Kaneki powraca i wkracza do akcji, zaczyna się prawdziwa walka i rzeź. Do czego jednak zmierza to wszystko i on sam?


Przyznam - o czym zresztą już pisałem przy okazji poprzednich tomów - że Tokyo Ghoul:re" długo się rozkręcało. Pierwsze 4 tomy były właściwie wprowadzeniem, polem, na którym autor testował nowe postacie, wątki i namnażane wciąż pytania. Posługując się nieco bardziej poetyckim porównaniem, czytelnik wszedł co prawda do tej samej rzeki, ale w innym już miejscu, gdzie i otoczenie się różni i ukształtowanie terenu jest inne, ale woda pozostała taka sama. Teraz jednak wszystko zaczyna coraz bardziej przypominać stare, dobre "Tokyo Ghoul". Akcja jest szybka, zagrożenia czają się na każdym rogu, dynamiczne walki wypełniają strony, jest też sporo fabularnych twistów, a całość ma udany klimat.


Jedna rzecz w 'Tokyo" nie zmieniła się jednak od samego początku: szata graficzna. Rysunki są realistyczne, szczegółowe i znakomicie wykonane. Autor co prawda posiłkował się tu mocno komputerem i zdjęciami, ale dzięki temu tła i plenery wypadają po prostu rewelacyjnie. Jednak i samym postaciom nie można niczego odmówić, bo prezentują się świetnie i doskonale pasują do całej reszty. Ilustracje w mandze robią więc duże wrażenie, większe niż grafiki jakie znajdziecie na okładce, a oglądanie ich to czysta przyjemność.


Miłośnicy krwawych horrorów i thrillerów będą z "Tokyo Ghoul:re" zadowoleni. To dobra, mocna manga, dobrze kontynuująca swego znakomitego poprzednika i na pewno warta poznania. Ale dla dorosłych czytelników.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz