piątek, 3 maja 2019

Teoria miłości #1 - Keiya Mizuno, Masaki Satou

TEORIA WIELKIEGO PODRYWU


Wyobraźcie sobie mangę będącą połączeniem „Mrówek w gaciach” i typowej panchiry, z ilustracjami w stylu „Bakumana”. Bo tym właśnie jest „Teoria miłości”, najnowsza propozycja od wydawnictwa Kotori, która aż dosłownie tryska humorem, ocieka łagodną, ale intensywną erotyką i ze wszystkich stron atakuje nas miękkimi, obfitymi kształtami wylewającymi się tak z dekoltów, jak i ze stron. W skrócie: kawał dobrej, męskiej zabawy, przy której nie sposób nie wybuchać śmiechem gwarantowany.


Głównym bohaterem „Teorii miłości” jest dwudziestoletni Kenji Yarahata, który jest jak najbardziej nijakim, niewyróżniającym się chłopakiem. Jedynie fakt, że chorobliwie boi się kontaktów z płcią przeciwną i sztywnieje – głównie z przerażania – kiedy jakaś dziewczyna się do niego odezwie, odróżnia go od rówieśników. Ale nawet taki ktoś może kochać. I pokocha – koleżankę w pracy. Skrycie i beznadziejnie, bo bez szans, że kiedykolwiek będzie w stanie wyznać jej, co czuje.

Ale czy aby na pewno? Pewnego dnia, jeszcze zanim nastąpi ta chwila, wszystko się zmienia. Kiedy Kenji się budzi, odkrywa, że w jego pokoju znajduje się jakiś podstarzały zboczeniec. A właściwie duch jakiegoś podstarzałego zboczeńca, który przedstawia się jako Ayia – mistrz pożycia – i oznajmia, że uczyni z chłopaka uwodziciela idealnego. Kogoś, kto będzie w stanie zdobyć każdą dziewczynę a gwiazdy popu pokroju Justina czy nawet Biebera nie będą miały z nim żadnych szans. Kenji nie wie jednak dwóch rzeczy: czemu Ayia to robi i co tak naprawdę będzie oznaczała jego pomoc…


Niewyszukany humor, dużo erotycznych żartów, jeszcze więcej erotycznych ilustracji, gdzie majtki wyskakują na każdym kroku, obfite biusty podskakują a śliczne dziewczęcia, odziane w skąpe ciuszki nie są nawet świadome co z ich ciałami robi zboczony duch. Tutaj nawet otwieranie opakowania z lodem wygląda tak, że można się zastanawiać czy ilustrator nie posiłkował się przy tej konkretnej scenie gazetkami spod szyldu XXX. Brzmi jak kolejna manga dla nastoletnich chłopców, którym w głowie tylko jedno? I po części tak jest, ale jednocześnie to kawał świetnej komedii romantycznej, czasem żenującej humorem, czasem autentycznie uroczej, ale śmieszącej i wcale nie głupiej.


Na pierwszy rzut oka „Teoria miłości” oparła została na erotyce, która miała przykuć uwagę nastoletnich odbiorców, jednak całość ma też drugą warstwę. Każdy z nas kochał i każdy nie potrafił zebrać się by wyznać uczucie – i właśnie z tą warstwą najłatwiej się jest identyfikować. Sporo tu zresztą znajduje się prawdy u ludziach i związkach, przepuszczonej przez satyryczny filtr i obleczonej w dwuznaczne dowcipy, ale wyraźnej.


A wszystko to otrzymało świetną szatę graficzną. Rysunki kojarzą się z wieloma różnymi stylami, najbardziej jednak przypominają „Bakumana” – design postaci, twarze szczególnie kobiet, włosy… Tu nawet zabawne deformacje kojarzą się z tym tytułem. Mamy więc dużo realizmu, spore przywiązanie do szczegółów i świetne wykonanie, tak pierwszego planu, jak i tła. Kto lubi dobre, niegrzeczne komedie, nie będzie zawiedziony. Tak samo jak miłośnicy komedii romantycznych raczej dla dorosłych, gdzie nie brak erotyki i wulgarności. Ja polecam i jestem ciekaw, jak to wszystko się rozwinie.


Manga dostępna tutaj:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz