niedziela, 12 kwietnia 2015

The Catcher in the Rye - Chuck Palahniuk


DOCHODZENIE


Pamiętacie film Woodyego Alena, „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale boicie się zapytać”? Była tam tak scena, w której Woody, przebrany za wielkiego plemnika, snuje rozważania o losie spermy, bowiem plotki o lateksowych murach, o które głowy rozbili jego towarzysze jest chyba czymś więcej niż tylko plotką. Czemu wspominam o tym teraz? Bowiem ten tekst Palahniuka – trudny do zaklasyfikowania felieton to czy opowiadanie – zabiera nas na wykład o losie spermy i ludzkim orgazmie właśnie. i robi to w sposób , jakiego się można po nim spodziewać. Gorzki, odważny, szokujący, ale przede wszystkim mocno prawdziwy i dosadny – nie przypadkiem tytuł nawiązuje do „Buszującego w zbożu”.


Bohaterem-narratorem „Catchera…” jest pisarz nie-gej (w domyśle sam Palahniuk), którego poznajemy w momencie wykonywania fellatio na poznanym mężczyźnie. „Nie mogę pozbyć się z ust smaku jego spermy” – mówi bohater i słowa te determinują cały tekst. Dokonując oralnego aktu bohater snuje własne rozważania co do losów plemników. Prezerwatywy, wytryski w niewłaściwe otwory, dochodzenie na ubranie, w chusteczkę… Nawet dotarcie do komórki jajowej nie gwarantuje sukcesu – aborcja w końcu dostępna jest na wyciągnięcie ręki.


Druga część tekstu to natomiast rozważania na temat samego orgazmu. Orgazmu jako magii i czegoś najpiękniejszego, co tylko zdarzyć się może. Czegoś tak pierwotnego, że pozwala ujrzeć człowieka takiego, jakim jest – bez otoczki konwenansów i całego brzemienia świata.


Orgazm jako prawda – i jako raj. Koncepcja nie nowa, ale koncepcja zawsze wykorzystywana – że tak to ujmę – propagandowo. Palahniuk natomiast zdecydował się użyć jej do tego, co wychodzi mu najlepiej: satyry. Satyry na konsumpcjonizm, ale także hedonizm. Na społeczeństwo ludzi, dla których asceza polega na odrzuceniu czystości, a skromny ubiór oznacza tyle, co jak najmniej ubrania na sobie. Gorzki to tekst, trudny do sklasyfikowania, ale ważny i wart przeczytania. Rewelacyjnie przy tym napisany, mistrzowsko operujący tym, co w stylistyce Palahniuka jest najważniejsze. A co istotne, dostępny za darmo na stronie autora (http://chuckpalahniuk.net/discuss/the-catcher-in-the-rye-by-chuck-palahniuk-in-2015) .


Jeśli więc znacie angielski, nie wahajcie się. Ja jestem usatysfakcjonowany, a także – jak to bywało po lekturze najlepszych dzieł autora – czuję się rozłożony na czynniki pierwsze i zanalizowany, a posmaku tekstu nie mogę pozbyć się tak samo, jak pozbyć smaku spermy nie mógł się bohater.


Polecam!

2 komentarze:

  1. Nie mogę dać komenta na LC, ale mogę na blogu. Kapitalna recka fanboyu Palahniuka. :D Denerwuje mnie, że Niebieska Studnia zaprzestała wydawać Palahniuka, a chyba inne wydawnictwo, póki ci nie stara się o wydanie czegoś nowego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Studnia szykuje się do "Doomed" i "Beautiful You" - na razie z tego co wiem szukając tłumacza, który sprosta wyzwaniu.

    OdpowiedzUsuń