wtorek, 19 maja 2015

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód - Robert M. Wegner


KSIĄŻKA O OŚMIU OPOWIADANIACH


Wegner powraca z drugim zbiorem „Opowieści z meekhanskiego pogranicza” i robi to naprawdę w świetnym stylu!


Zanim przystąpiłem do lektury tego tomu, sięgnąłem po jego recenzję w jednym ze starszych numerów „Nowej Fantastyki”. Jej autor, zachęcając czytelników do sięgnięcia po książkę, zaznaczał jednak, że jest dziełem słabszym od poprzednika. Nie miał racji – „Wschód – Zachód” nie tylko nie ustępuje pola „Północy – Południu”, ale przede wszystkim jest jeszcze lepsze. I tak, jak w przypadku części I stwierdzałem, że jest to jedna z ciekawszych rodzimych opowieści fantasy, tak tutaj mogę z czystym sumieniem rzec, że jest to także jedna z najlepszych Polskich historii tego gatunku.


Ten tom to kolejne osiem opowiadań toczących się na ziemiach meekahńskich, podzielonych na dwie części. Mniej wyraźny jednak jest podział kulturowy. Mieszkańcy tak wschodu jak i zachodu tej krainy to wybuchowa mieszanka charakterów najróżniejszych nacji, a odkrywanie tych niuansów staje się dla czytelnika dodatkową przyjemnością.


Na wschodzie poznajemy ludzi generała Laskolnyka, a w szczególności jedną z nich – Kailean. Kobietę silną i waleczną, a nade wszystko intrygującą. Jak każdy bowiem przynależny Laskolynkowi, posiada swoje niepowtarzalne zdolności i tajemnice. Cztery opowiadania o Kailean i jej towarzyszach to chyba najlepsze meekhańskie teksty jakie znalazły się w obu zbiorach. Kulturowo osadzone we wschodnich także dla nas klimatach, z akcją toczącą się na stepach, podlane odrobiną cyganerii i nutą jakby afrykańskich wierzeń. Za drugą historię z tego tomu Wegner otrzymał nominację do Zajdla i nagrodę Sfinksa (za cały tom zaś Fantastykę 2010 dla najlepszej polskiej książki) – i są to wyróżnienia w pełni zasłużone.


Bohaterem czterech kolejnych, zachodnich, tekstów – dla odmiany po tylu znakomitych kobiecych charakterach – zostaje honorowy złodziej, Altsin, który miesza się w coraz to większe afery. Zdradzać treści nie zamierzam, w obu częściach – tak jak i w „Północy-Południu” – opowiadania z poszczególnych stron świata łączą się w jedną historię. Powiedzieć mogę jednak, że kultura zachodu to zlepek wierzeń i kultur germańskich, brytyjskich (już nie anglosaskich) i staro kontynentalnych, z silnymi akcentami nadmorskimi i wyspiarskimi.


Niezależnie jednak od różnic kulturowych, całość napisana jest tym samym, klasycznym stylem ciężkiego fantasy, bogatym w szczegóły, czasem poetyckim, czasem brutalnym. Wegner zadbał także o poszerzenie samej historii Meekhanu i wierzeń, oraz o odpowiednie retardacje, które pozostawiają uczucie niedosytu i chęci sięgnięcia po kolejny tom.


Dlatego też jeżeli lubicie dobre, solidne fantasy, sięgnijcie śmiało, zachęcam a wydawnictwu Powergraph składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz