poniedziałek, 12 października 2015

Mity i legendy Indian Ameryki Północnej, część I - Richard Erdoes, Alfonso Ortiz


INDIAŃSKIE DZIEDZICTWO


Rdzenni Amerykanie i ich wierzenia to temat fascynujący i niezwykle obszerny. Temat rzeka, można by rzec. Prawdziwy ocean przekonań i wizji. Zmierzyć się z nim postanowili dwaj mężczyźni – pisarz zajmujący się tym tematem i antropolog, który sam wywodzi się z indiańskich korzeni. I z tego zdawałoby się niemożliwego zadania wyszli obronną ręką.


Co znajduje się na stronach książki, streszczać nie ma sensu. Już same legendy i mity to opowieści na tyle krótkie, nierozbudowane, że mówienie czegokolwiek o ich brzmieniu mija się z celem. To, co jednak zebrano w tej książce, a właściwie pierwszym tomie kompilacji tych opowieści, to przekrój przez najważniejsze z wierzeń rdzennych mieszkańców amerykańskiej ziemi. Jak powstał człowiek, jak powstał świat, skąd wzięły się niektóre rytuały, jaki jest świat duchów i jaki będzie koniec. Krok po kroku, legenda po legendzie, wędrujemy coraz dalej w niezwykły świat Indian. Ich codzienności, religii, niepowtarzalnych przekonań i tego, czym kierowali się w życiu. Bo legendy i mity nie stanowiły dla nich tylko snutych tu i tam, z pokolenia na pokolenie, historyjek, a nadawały rytmu i znaczenia.


Co jednak te opowieści mogą znaczyć dla nas, poza tym, że stanowią ciekawostkę i wgląd w temat dla jego fascynatów, a przynajmniej ludzi zainteresowanych? Jak się okazuje – bardzo wiele. Indiańskie dziedzictwo, które – kolokwialnie mówiąc – zostało zarżnięte przez kolonizatorów, poniekąd podstępem powróciło do ludzkiej świadomości, przesycając popkulturę. Książki czy kino, znane opowieści znajdują tu swoje odbicie. Oglądaliście Z archiwum X”, serial, który za sprawa zapowiedzi 10 sezonu, znów wrócił do łask i zainteresowania fanów? Albo największy hit wszechczasów, „Avatara”? To tylko dwa spośród wielu przykładów inspiracji, a nawet adaptacji indiańskich legend na nowe media i nowe czasy. Ale przykłady, które sprawiają, że tym bardziej chce się sięgnąć po niniejsze opracowanie.


A sięgnąć jest warto. Rzetelność, przystępność, w tomie nie pominięto także porcji grafik… Dlatego też polecam, jeśli jesteście choć trochę zainteresowani tematem, a myślę, że nie wielu znajdzie się takich, którzy byliby absolutnie nieczuli na treść i to, co można w niej odnaleźć. Wydawnictwu Alter zaś składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz