sobota, 31 października 2015

Świat według Garpa - John Irving


ŚWIAT WEDŁUG MISTRZA


Opus magnum i kwintesencja stylu i tematyki Irvinga, a zarazem jedna z najlepszych powieści współczesnych. Witajcie w świecie Garpa!


S.T. Garp to człowiek dziwny. Wychowany przez zaborczą, aseksualną matkę, która urodziła, go choć nigdy nie chciała mieć z mężczyznami nic do czynienia, wychowany w infirmerii, w której rodzicielka pracowała, aspiruje do bycia pisarzem i ułożenia sobie życia. Oczywiście na swój chory, dziwaczny sposób…


„Świat według Garpa”, ta najsłynniejsza z powieści Irvinga, jak wszystkie jego książki opowiada tylko o jednym: życiu. Życiu i oczywiście samym Irvingu, który, choć twierdzi w swej twórczości (a w losach Garpa w szczególności), że autobiograficzne pisanie nie niesie niczego dobrego, wciąż pisze głównie o sobie. O seksie, miłości, Wiedniu, pisaniu, niedźwiedziach na dwuśladach, prostytutkach, kobietach, ludziach okaleczonych i przede wszystkim nieprzystosowanych. Garp (czy też sam Irving) to postać nerwowa. Także nieprzystosowana i nieradząca sobie z krytyką. Złość rozładowuje poprzez irytowanie innych, w miłości jest zaborczy do granic wszelkiej przyzwoitości, a w pisaniu przesadnie krytyczny i depresyjny. Wszystko co literacko nieudolne określa mianem grillparzeryzmu, po wybitnym autorze, w którego pracach nie doszukał się niczego wartościowego. Ci, którym jego dzieła się nie podobają, to zdaniem Garpa idioci. Ludzie nie potrafiący odgadnąć zamysłu i przesłania dzieła. Taka postawa Irvinga względem czytelników potrafi wzbudzić emocje, zirytować, ale i przy tym oczyścić, bowiem autor nie szczędzi krytyki przede wszystkim sobie i całej własnej branży.


Język jakim posługuje się Irving, przepiękna i przepyszna fraza, której prawie się już nie spotyka, a która swe wzorce ma w największych mistrzach, to już wielka wartość sama w sobie. Coś jeszcze jednak decyduje o wielkiej sile tej powieści i wielkim jej sukcesie, a mianowicie emocje, które są jak rażenie piorunem. Jak przysłowiowy cios obuchem w łeb, kolokwialnie mówiąc. Sceny z ojcem Garpa w szpitalu, kiedy to  śmiałem się niemal do łez, by po przewróceniu strony zakrztusić się tym śmiechem i bliski łez smutku czuć się źle, że w ogóle mogłem choć się uśmiechnąć, to absolutne perełki. Potem napięcie trochę opada, ale kolejne wzruszenia i emocje (przejmująca, brutalnie choć lirycznie opisana scena gwałtu, dorastanie, Wiedeń etc.), a także zabawy formą i treścią (Garp, kolejny pisarz w plejadzie irvingowskich bohaterów, oferuje nam czasem swoje własne opowiadania i analizę ich zarazem) sprawiają, że jest to powieść absolutnie rewelacyjna. Wielka, mocna, wspaniała, inteligentna, mądra, prawdziwa…


I cóż więcej mogę dodać? „Świat według Garpa” nie tyle warto, co po prostu trzeba przeczytać, jeśli ceni się naprawdę dobrą literaturę. Rzecz obok której nie da się przejść obojętnie i która sprawia (tak jak ogół pisarstwa Irvinga), że nic już nie jest takie samo. Polecam, zachęcam, namawiam, a wydawnictwu Prószyński i S-ka składam gorące podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry tekst, to się chwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, ja mogę powiedzieć tyle, że nwm, czy dam radę tą książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń