poniedziałek, 12 marca 2018

Batman #2: Jestem samobójcą - Tom King, Mikel Janin, Mitch Gerads, June Chung

JESTEM SZALEŃCEM


Batman” był zdecydowanie najlepszą serią z New 52 (w Polsce znanym pod nazwą Nowe DC Comics), moje oczekiwania co do jej kontynuacji w ramach Odrodzenia DC były więc duże. I to bardzo. Ostatecznie okazało się, że twórcy poszli w zupełnie inną stronę niż ich poprzednicy i nie zdołali osiągnąć takiego poziomu, jak oni, ale nowe przygody Człowieka Nietoperza to wciąż kawał dobrej rozrywki, po którą sięgam z ochotą, a która (po pytaniach, jakie postawiono w „Wojnie Darkseida” i „Uniwersum DC: Odrodzenie”) ma jeszcze szansę naprawdę zachwycić czytelników.


Co tym razem czeka na naszego herosa? Po starciu z posiadającymi supermoce samozwańczymi obrońcami Gotham i koszmarze, jaki stał się jego udziałem, gdy do miasta dotarł huragan, a po jego ulicach zaczęły biegać najprawdziwsze potwory, Batman musi zająć się kolejnymi dwoma sprawami. Pierwszą z nich jest samobójcza misja dotarcia na wyspę Santa Prisca do siedziby Bane’a. Misja, w której towarzyszy mu… zbieranina szaleńców z Arkham. Dzięki nim Mroczny Rycerz ma szansę przetrwać całą akcję, ale jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić?

Potem na scenę powraca Catwoman i uczucia, jakie (z wzajemnością) żywi do niej Batman. Co nowego przyniosą ich wzajemne relacje, które osłabiła odmiana rzeczywistości we „Flashpoincie”? I jak Batman ma pogodzić swoją walkę ze zbrodnią z miłością do złodziejki?


„Batman” z „Odrodzenia”, choć będący bezpośrednią kontynuacją „Batmana” z „New 52”, jest już zupełnie inną historią. Zmienił się nieco sam główny bohater (można to wyjaśnić jego powrotem zza grobu), zmienili też i przeciwnicy – głównie dlatego, że miejsce dawnych wrogów zajęli nowi. I zmienił się także klimat. Ale to nadal dobra seria komiksowa, do której chętnie wracam i ciekaw jestem co przyniesie przyszłość.


Jakie są plusy tego nowego „Batmana”? Przede wszystkim wciąż mamy tu do czynienia z lekką, przyjemną przygodówką. Pierwsza z zebranych tu historii przypomina nieco znakomite „All-Star Batman”, jest dynamiczna i nie nudzi. Lepsza jednak jest druga, w której mamy do czynienia z uczuciową stroną życia Mrocznego Rycerza, bohatera chłodnego przecież i zdystansowanego do kobiet. Poruszano ten temat wielokrotnie, ale wciąż budzi emocje i intryguje.


Znakomita jest też szata graficzna. Bardziej typowa dla mainstreamowych dzieł, niż to mieliśmy okazję oglądać w „New 52”, ale realistyczna, mroczna i dobrze pasująca do całości. Kolor też jest udany i choć, jak już wspominałem, te komiksy z „Batmanem” nie są już tym, czym były, gdy odpowiadał za nie duet Snyder/Capullo, to nadal mamy tu solidną porcję dobrej zabawy, z kilkoma świetnymi momentami. Poza tym, obok „Supermana” i „Action Comics” przygody Mrocznego Rycerza są najlepszym, co ma do zaoferowania „Odrodzenie” i warto rozejrzeć się za nimi wśród nowości.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza