czwartek, 29 marca 2018

Deadman Wonderland #4 - Kataoka Jinsei, Kondou Kazuma

SCAR CHAIN


W czwartym tomie „Deadman Wonderland” akcja przyspiesza jeszcze bardziej, a wydarzenia nabierają tempa. Co prawda zaczyna się tu także klarować pewne możliwe wyjaśnienie kwestii Shiro, ale mam nadzieję, że autor jednak pójdzie inną drogą i czymś mnie zaskoczy. Tak czy inaczej, zabawa wciąż jest znakomita, a ja mam ochotę na więcej.


Wydawało się, że dla osadzonych w Deadman Wonderland nie ma nadziei. Więźniowie służą tu przede wszystkim krwawej, brutalnej rozrywce, gdzie ginąć mają w spektakularny sposób. Ci z nich, którzy władają Gałęzią Grzechu dodatkowo nadają się na obiekty chorych, sadystycznych badań. Ale w tym koszmarze pojawia się cień szansy na odmianę losu. Scar Chain to grupa więźniów, którzy chcą wydostać się z DW, a przy okazji obnażyć światu jego prawdziwe oblicze. Ganta dołącza do nich, choć niestety nikt nie wierzy w jego twierdzenia, że broń Grabarzy potrafi przeciwstawić się Gałęzi Grzechu i niwelować wszelkie ataki. Chłopak, mimo niepewności, decyduje się pomóc im w walce. Ponieważ właśnie zbliża się inspekcja Deadman Wonderland, Scar Chain chcą wykorzystać okazję i wyrwać się stąd, a jednocześnie przekazać władzom chip z prawdziwymi danymi na temat tego miejsca. Niestety, kiedy ruszają do akcji, okazuje się, że w ich własnych szeregach jest zdrajca, a wrogowie gotowi są na ich atak. Czy ktokolwiek z członków grupy ma szansę przeżyć i osiągnąć swój cel?

Tymczasem także na szczytach władzy dzieją się nie mniej ważne rzeczy. Gdy trwa inspekcja, Makina stara się dowiedzieć, co przed nią ukrywa szefostwo. Tylko czy nie sprowadzi tym na siebie niebezpieczeństwa?


Wraz z tym tomem opowieść o Gancie i reszcie szalonego towarzystwa zaczyna być coraz bardziej poważna. Od początku całość była krwawa, brutalna i wulgarna, ale dużo było w niej także humoru. Teraz szybkie tempo wydarzeń i ich ciężar nie pozwalają niemal zupełnie na śmiech. Bohaterowie nie mają wytchnienia, nie mają go także czytelnicy. Zniknęły nawet dodatkowe humorystyczne strony, które zawsze wieńczyły poszczególne tomiki. Została jednak pewna doza infantylności i uroku, które w mniejszym bądź większym stopniu stają się przeciwwagą dla mocnej treści.


Ale właśnie o to by było mocno chodzi. By czytelnik czuł brud i okrucieństwo tego świata. Mi podoba się jeszcze szybkie tempo całości i postacie. Niby wszystko doskonale znane z licznych mang typu "Dragon Ball", a jednak w połączeniu z całą resztą daje nieco świeżości. Do tego dochodzi znakomita szata graficzna, prosta i sympatyczna, gdy traktuje o łagodnych rzeczach, szczegółowa i realistyczna, gdy trzeba wyeksponować co bardziej drastyczne elementy. Miłośnicy rozrywki w stylu "Battle Royale" będą zadowoleni.


A ja dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza