środa, 16 maja 2018

Fate/Zero #2 - Gen Urobuchi

WOJNA O GRAALA TRWA


Lightnovelowy „Fate/Zero” powraca wraz z drugim tomem. Na miłośników tej opowieści, jak i jej growego pierwowzoru, czeka kolejna porcja przygód w fantastycznym świecie. Gotowi na ciąg dalszy wojny o Graala?


Japonia. Kitsurugu Emiya, Zabójca Taumaturgów, analizuje wydarzenia, które rozegrały się w ostatnim czasie i które dzieją się wokół, by jak najlepiej przygotować się do osiągnięcia swojego celu w trakcie Wojny o Świętego Graala. Temu wojownikowi, który nie cofnie się przed niczym, towarzyszy ona – Maiya, kobieta, którą od dziecka, gdy przygarnął ją na polu bitwy, szkolił i kształtował na swoją ostateczną broń, jednocześnie napędzającą go do działania.

Tymczasem z Niemiec przylatuje do Japonii Irisviel von Einzbern, żyjąca w izolacji we własnym rodzie, nieprzystosowana do reguł rządzących światem, choć posiadająca wiedzę o całym świecie. Towarzyszy jej sługa Szermierz, Duch Bohatera. Akcja zaczyna się zagęszczać i nabierać tempa.


Jako człowiek właściwie od najmłodszych lat interesujący się japońską kulturą i popkulturą, prędzej czy później musiałem sięgnąć także po light novel. Stało się to poniekąd przypadkiem, ale od tamtej pory przez moje ręce przeszło kilka pozycji z tego gatunku. Czy mnie zachwyciły? Nie, ale w końcu są to lektury przeznaczone dla młodzieży, a ja już dawno przestałem należeć do tej grupy. Jak na tego typu książki przystało, są nieskomplikowane jeśli chodzi o fabułę i podane dość prostym stylem. Czyta się je szybko i lekko, a całość obowiązkowo jest ilustrowana.


Wszystko co napisałem powyżej śmiało można odnieść także do "Fate/Zero". Seria książkowa, będąca prequelem do powieści wizualnej "Fate/stay night” z 2004 roku (dla niewtajemniczonych powieść wizualna to rodzaj gry komputerowej, której rozgrywka to nic innego, jak budowanie interaktywnej opowieści). Gen Urobuchi, którego w Polsce znamy choćby z mangowej serii "Inspektor Akane Tsunemori", nie zrobił co prawda nic ponad typowe light novel osadzone w fantastycznych realiach, niemniej miłośnicy tej gałęzi literatury na pewno będą zadowoleni.


Warto natomiast wyróżnić znakomitą szatę graficzną. Ilustracji zdobiących książkę nie jest co prawda wiele, jednak są świetnie wykonane, realistyczne i przyjemne dla oka. Dobre jest też wydanie (rysunki pozostawiono w kolorze, co cieszy), więc kto lubi light novele i dobrze bawił się przy poprzednim tomie, nie pożałuje.


A jeśli Wy chcielibyście kupić "Fate/Zero", znajdziecie go tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz