czwartek, 14 czerwca 2018

Wrobiona w magię #2 - Kon Shiyota

WIĘCEJ MAGII I DZIEWCZYN


„Re: mahō-shōjo” to żadna wybitna manga. Nie znajdziecie tu wyższych wartości, ambitnych i ważkich treści, zaangażowanej fabuły ani głębi psychologicznej. Ale nie o to w niej chodzi. O co zatem? Żeby obśmiać schematy gatunku "magicznych dziewcząt" i dostarczyć zabawnej rozrywki głównie męskiej części czytelników. Czeka na nich dużo niewybrednego humoru, sporo erotycznych żartów i seksowne bohaterki walczące ze złem. Gotowi na takie doznania?


Clan kiedyś była czarodziejką, walczyła z bestiami udającymi wieloryby i ogólnie wiodła szalone życie obrończyni dobra. Ale potem dorosła, wyrosła ze swoich ciuszków, przestała być grzeczna i słodka i zapomniała o przeszłości. Do czasu, teraz bowiem zagrożenie znów się pojawiło a Clan musi poradzić sobie nie tylko z wrogami, ale i gadającym psem, a także przyciasnymi ciuszkami, w które musiała się wbić, a z których wylewa się jej to i owo, czego nie miała jako mała dziewczynka. A jakby tego było mało, wszystko zaczyna iść nie tak. W trakcie walki naszą bohaterkę połyka wieloryb. Do tego na scenie pojawia się nowa postać, pewna płaska jak deska, ale wydająca się być czarodziejką dziewczyna. Kim jest? I jakie są jej intencje?


Wszystko, co można powiedzieć o tej mandze napisałem właściwie już na wstępie. "Wrobiona w magię" to niegrzeczna (także jeśli chodzi o wulgarność) i niewymagająca parodia gatunku, którego najsłynniejszą przedstawicielką (przynajmniej w Polsce) jest "Czarodziejka z Księżyca". Mamy tu zatem łagodną erotykę, żarty utrzymane w tej stylistyce, piękne i seksowne czarodziejki, które świecą tym i owym... Jest akcja, jest zboczony gadający pies, są wrogowie - czyli dokładnie to, co być powinno.


Jeśli jednak przyjrzymy się całości bliżej - przedzierając się przez niewybredne dowcipy i tym podobne rzeczy - znajdziemy tutaj całkiem celną parodię mahō-shōjo, a przy okazji także fanów (nie fanki) tego gatunku. Szkoda, że autor nie obrał tej drogi i bardziej nie wykorzystał elementów satyry, ale i tak całość jest całkiem niezła, szybka w odbiorze, zabawna i przyjemna. Do tego dobrze zilustrowana, dość prosto co prawda i często oszczędnie, ale jednak w sposób pasujący do treści.


Miłośnicy takich erotyzujących komedii, którzy nie oczekują ambitnej zawartości będą zadowoleni. Szczególnie jeśli mają po kilkanaście lat i burzę hormonów. Choć, oczywiście, nie tylko oni.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz