czwartek, 20 września 2018

Tokyo Ghoul:re #7 - Sui Ishida

TAJEMNICE WYCHODZĄ NA JAW


W poprzednim tomie seria "Tokyo Ghoul:re" nie tylko wreszcie złapała w żagle wiatr, jakiego brakowało jej w początkowych częściach, ale przy okazji także zdołała wprowadzić całkiem udany element zaskoczenia. Teraz kontynuuje zapoczątkowane dotychczas wątki, zmierzając w bardzo ciekawym kierunku. Miłośnicy przygód tokijskich ghuli mogą więc zacierać ręce na ten tom, bo czeka na nich solidna porcja znakomitej zabawy.


Relacje między ghulami a ludźmi wchodzą na nowy poziom, kiedy Sen Takatsuki w trakcie konferencji prasowej, na której ma promować swoją nową książkę, ogłasza że jest ghulem. Co więcej jej najnowsze dzieło dedykowane jest jej  gatunkowi, co nadaje mu nowego znaczenia. Sytuacja pisarki jest jednak bardziej skomplikowana, niż można by sądzić, a jej oświadczenie dzieli ludzi. Jednocześnie rozmowy z Sen przynoszą kilka odpowiedzi na pytania, które dotąd nie zostały postawione…

Tymczasem BSG  stara się zniszczyć „Aogiri”. By osiągnąć swój cel, podejmuje atak na wyspę Rushimę, gdzie znajduje się główna baza organizacji. Ale to zaledwie jedno z wielu wydarzeń, jakie staną się udziałem bohaterów w tym ciężkim czasie…


Jest klimat, jest akcja, jest kilka nieoczywistych rzeczy... Komu podobał się "Tokyo Ghoul" będzie zadowolony, nawet jeśli "re" na początku go nie kupiło. Ci zaś, których urzekł odmienny charakter "re" właśnie także nie będą zawiedzeni, bo autor w dobrym stylu kontynuuje wszystko to, co czytelników przekonało do jego dzieła. Jest mocno, jest klimatycznie, jest brutalnie, ale i z humorem. Tempo jest szybkie, choć nie brakuje tu także spokojniejszych momentów, a całość autentycznie wciąga, nawet jeśli czasem wkrada się nieco chaosu.


Najlepsza jednak i tak pozostaje szata graficzna. Realistyczna kreska, mnóstwo szczegółów, mrok, fotorealistyczne oddanie tła... Długo można by wymieniać. Wszystko to wygląda jednak iście rewelacyjnie i w niczym nie przeszkadza fakt, że plenery mocno posiłkowane są zdjęciami i komputerową obróbką. Do tego dochodzi znakomita dynamika i spory tłok na kadrach, które dodają całości pewnej dusznej nuty.


I chociaż"Tokyo Ghoulowi" bliżej jest do typowych shounenów (choć krwawych), niż horrorowi, to i tak miłośnicy obu gatunków będą z serii zadowoleni. To dobra, interesująca rozrywka i wciąż ma w rękawie parę asów. Ja ze swej strony polecam.


A wydawnictwu Waneko dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza