środa, 28 listopada 2018

Ao no Exorcist #20 - Kazue Kato


ŚWIĘTA, URODZINY,  ŚLUB I DEMONY


Od pewnego czasu „Ao no Exorcist” wkroczyło w taką fazę, że nawet w spokojnych, rozrywkowych momentach, dzieją się wydarzenia tak ważne i wywracające wszystko do góry nogami, że czytelnik nie ma chwili na złapanie oddechu. Ale przecież dokładnie o to chodzi. I na tym właśnie opiera się dwudziesty tom serii, który rzuca bohaterów w wir akcji i tylko podsyca postawione już wcześniej pytania.

                                        
Trwają przygotowania do świąteczno-urodzinowej imprezy. Niestety, jak się można domyślać, nic nie idzie po myśli bohaterów. Rin nadal nie może pogodzić się z decyzją Shiemi i chce dowiedzieć się, co sprawiło, że dziewczyna zdecydowała się na taki, a nie inny krok. Niestety jego starania kończą się fiaskiem. Jednocześnie Yukio zaczyna popadać w coraz większą złość i obłęd. Jego zachowania niepokoją nie tylko kolegów, ale także i wszystkich wokoło. Nieoczekiwanie Shura ma dla obu braci prezent, który pomoże im lepiej poznać ich zmarłą matkę. Jakby tego było mało, bohaterowie zostają zaproszeni na… ślub!

Tymczasem Light dalej prowadzi swoje śledztwo. Jego działania zwracają uwagę jego przełożonych, co skutkuje aresztowaniem egzorcysty. Zanim jednak zostaje zabrany, przekazuje wieści Yukio i Suguro, dając im wskazówki, które mogą zmienić wszystko. Na tym jednak nie koniec, bo świat atakuje coraz więcej demonów. Jakby tego było mało, coraz więcej ludzi jest w stanie je zobaczyć. Sytuacja z każdą chwilą staje się tylko trudniejsza, egzorcyści muszą szukać winnych, ale także i zmagać się z bestiami, jakim od wieków nie stawiano czoła…


„Ao no Exorcist”, mimo natłoku wydarzeń, od pewnego czasu nie pędzi już na złamanie karku. Są oczywiście wydarzenia przedstawione w zawrotnym tempie, a ich różnorodność sprawia, że każdy miłośnik serii znajdzie tu coś dla siebie. Jednak ten natłok elementów jest o dziwo bardzo leniwy. Co wcale nie jest minusem, bo dzięki temu autorka nie gubi gdzieś emocji, obyczajowego tła i klimatu, pamiętając jednocześnie, że shounen potrzebuje walk i epickich scen.


Do tego mamy humor, nieco zaskoczeń i sporą porcję dodatków. Bo, podobnie, jak to miało miejsce w tomie dziesiątym, tak i tu asystenci Kato zadbali o zaserwowanie nam grafik i komiksów swojego autorstwa. Nie są one co prawda tak udane, jak główna opowieść, która napisana i narysowana została w świetny sposób, jednak swój urok mają.


Jak zawsze więc polecam całość gorąco. Każdy miłośnik shounenów będzie z „Ao no Exorcist” bardzo zadowolony. Tym bardziej, że nawet w swoim gatunku seria naprawdę pozytywnie się wyróżnia.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz