środa, 21 listopada 2018

Klatka dla ptaków #3 - Rihito Takarai, Yukako Kabei

DROGI SIĘ ROZCHODZĄ


Zasiadając do lektury poprzednich dwóch tomów „Klatki dla ptaków” nie miałem o tej opowieści żadnego pojęcia. Nie wiedziałem więc nie tylko o czym właściwie opowiada, ale także z ilu składa się części. Dlatego fakt, że trzecia jest już tym ostatnią, był dla mnie zaskoczeniem – tym bardziej, że mangacy rzadko ograniczają się do aż tak krótkich serii. Ale w tym wypadku wyszło to całości na dobre, bo dzięki temu wątki nie rozmyły się, a opowieść nie zdążyła nas znudzić.


Nie tylko ptaki mogą siedzieć w klatce. Ludzie także. Tym bardziej w miejscu takim, jak to. Bo klatka dla ptaków, czy jak chce tego oryginalna nazwa, Hotel Williams Child Bird, to nie żadne więzienie, a budynek mieszkalny. To tu mieszka Yussei, artysta, którego modelką zostaje Kizuna. Dziewczyna nie wiodła najlepszego życia, jej szalone zachowania mogły zagrozić nie tylko jej wolności, ale i życiu, jednak u boku malarza znalazła coś na kształt szczęścia i spokoju.

Teraz, gdy wystawa jego obrazów zostaje dobrze przyjęta, a on sam otrzymuje propozycję wyjazdu do Ameryki, Kizuna dostaje pewien list. Wszystko zaczyna się zmieniać, pobyt w Klatce dla ptaków powoli się dla niej kończy, a drogi jej i Yuuseia rozchodzą się. Pytanie tylko czy już na zawsze? I co z uczuciem, które między nimi istniało?


Pierwszy tom „Klatki dla ptaków” nie powalił mnie na kolana. Był niezłą, lekką opowieścią, nie wykorzystał jednak potencjału by na przykładzie Kizuny wybić się ponad łopatologiczne potępianie pewnych zachowań. Można było na tym szkielecie zbudować coś innego, coś głębszego i z mocno satyrycznym zacięciem, ale – jak na shoujo przystało – została historia o uczuciu rodzącym się wbrew pozornie niesprzyjającym okolicznościom.


Ale była to niezła historia, która w kolejnym tomie złapała drugi oddech i utrzymała niezły poziom w finałowej odsłonie. Nie ma tu szybkiego tempa, nie ma też nadmiaru wydarzeń. Wszystko jest raczej spokojne, stonowane, mniej lub bardziej nastrojowe. Bohaterowie, których zdążyłem już polubić, nadal są sympatyczni i czytelnik ciekaw jest ich dalszych losów. Momentami szkoda więc, że wszystko się kończy, ale ponieważ finał jest udany, trzeba się z tego cieszyć.


Ci, którym podobały się poprzednie tomy, z trzeciego będą zadowoleni. Kto nie zna tej serii, a lubi bardziej stonowane i poważniejsze mangi shoujo, też się nie zawiedzie. „Klatka dla ptaków” to niezły, lekki komiks, który czyta się szybko i całkiem miło.


Mangę możecie kupić tutaj:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz