środa, 23 stycznia 2019

Studio tańca #2 - Béka (Bertrand Escaich i Caroline Roque), Crip

Z TAŃCEM PRZEZ ŻYCIE


Przy okazji recenzowania pierwszego tomu „Studia tańca” pisałem, że seria ta przypomina mi mocno inny europejski cykl komediowy, „Sisters” i zdanie to podtrzymuję. Czy wynika to z inspiracji owym dziełem? Powiedziałbym raczej, że taka już stylistyka współczesnych komiksów tego nurtu, ale to dobrze. Nie dość bowiem, że niemal zawsze sprawdza się tak samo znakomicie, to jeszcze w tym przypadku mamy do czynienia z solidnym kawałem dobrego komiksu, niegłupiego i skutecznie poprawiającego humor. I to na dodatek podanego w konkretnej ilości.


O czym całość traktuje, chyba nie trudno się domyślić, bo twórcy nie próbują nas wprowadzić tytułem w błąd – ani także nie ukrywają w nim nic więcej. W skrócie mamy tu przygody przyjaciółek uczących się tańca. Jak na prawdziwe studio przystało, uczniowie – bo trafiają się też nieliczni przedstawiciele płci brzydkiej – poznają najróżniejsze rodzaje tej sztuki, męczą się z egzaminami i treningami, a także wszystkim, co z tańczeniem się wiąże. I tak oto w tym tomie na bohaterki czeka wiele niezwykłych wyzwań, wśród których czeka na nie konkurs dla młodych talentów, staż w słynnej rosyjskiej szkole, a nawet udział w narodowym konkursie tańca w Paryżu! Jak widać, będzie się działo!


A to przecież jedynie fragment tego, co czeka na bohaterów i na Was także w tym tomie. Tomie zbierającym trzy oryginalne albumy serii, co jest świetnym rozwiązaniem. Owszem, typowy komiks europejski ma najczęściej format A4, w tym wypadku rzecz jest nieco mniejsza, jednak objętościowo publikacja jest trzy razy grubsza, niż standardowo i to przy atrakcyjnej cenie. Gdybyśmy kupowali te komiksy pojedynczo, musielibyśmy zapłacić blisko dwa razy tyle. Dlatego należy docenić takie rozwiązanie, tym bardziej, że na kolejne części nie musimy długo czekać, więc w sumie dostajemy w podobnym czasie dużo więcej dobrze wydanej lektury.


Ważniejsze jednak jest to, że mamy tu do czynienia z lekturą naprawdę udaną. Każdy album składa się z zabawnych, jednostronicowych historyjek, pełnych gagów, ale także i satyry oraz całkiem sporej dozy prawdziwości. Wszystko to czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Czyli, jak zawsze w przypadku podobnych opowieści, jakże popularnych w Europie. „Studio tańca” to jedna z bardziej udanych rzeczy tego typu, może nie świeża, ale jakże sympatyczna. Nic dziwnego, że w rodzimej Francji sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy.


Jeśli więc szukacie dobrego komiksu dla czytelników niezależnie od wieku – oczywiście komiksu humorystycznych – zainteresujcie się „Studiem tańca”. To udana i ciekawa, świetnie narysowana opowieść nie tylko dla tych, którzy interesują się tańcem. Ja ze swej strony polecam i czekam na kolejne części.


A wydawnictwu Egmont dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza