czwartek, 18 lipca 2019

Doom Patrol, tom 1 - Grant Morrison, Richard Case, John Nyberg, Doug Braithwaite

ODDZIAŁ WYRZUTKÓW


Gdyby Grant Morrison wymyślił przygody X-Menów, wyglądałyby one właśnie tak, jak ta seria. Zresztą swego czasu pisał serię „New X-Men”, która stała się jedną z najcieplej przyjętych opowieści o mutantach i równie ciepło, jeśli nie cieplej przyjęta została seria „Doom Patrol” w jego wykonaniu. Otwierająca ten tom opowieść znalazła się nawet na 75 miejscu listy 100 komiksów wszech czasów magazynu „Wizard”, ale nie ma się co dziwić. To kawał świetnego komiksu, odkrywczego, dojrzałego i inteligentnego. Komiksu, który, choć od jego premiery minęło właśnie dokładnie trzydzieści lat, nie zestarzał się i wciąż urzeka tak, jak przed laty.


Poznajcie Doom Patrol, swoisty oddział wyrzutków, dziwaków, którzy nie należą do czołówki herosów, choć zagrożenia z jakimi się mierzą, przerosłyby niejednego superbohatera popularnego wśród tłumów. Po tym, jak ekipa niemal została zniszczona, wraca w nowym składzie by zmierzyć się z kolejnymi wrogami. Gdy tajemnicze istotny potrafiące wycinać ludzi z tkanki rzeczywistości zaczynają zagrażać wszystkiemu, tylko ta szalona drużyna może ich powstrzymać. A to zaledwie początek tego, co na nich czeka!


Grant Morrison pisanie „Doom Patrolu” przejął w roku 1989, kiedy seria przestała być poddawana cenzurze Kodeksu Komiksowego. Wcześniej, na prośbę autora, poprzedni twórca serii zgodził się uśmiercić postacie, o których Morrisonowi nie chciało się pisać. Na dodatek rozgrywający się wówczas event „Invasion!” pozwolił mu na zrestartowanie cyklu i tak oto powstały komiksy, które stały się najlepszym, co seria kiedykolwiek miała do zaoferowania. I jednym z najlepszych dokonań scenarzysty. Owszem, Morrison nie jest jakimś geniuszem, bo obok rewelacyjnych komiksów, serwuje nam też słabe albo przeciętne (przereklamowana seria „JLA” jego autorstwa czy kilka mocno nijakich komiksów o Batmanie to tylko niektóre z przykładów), ale w tej serii pokazuje się od najlepszej strony.


Świetne pomysły (bohaterka z kilkudziesięcioma jaźniami, z których każda ma inną supermoc!), świetna akcja, nuta szaleństwa (historia grozy o malarstwie, która skojarzyła mi się zarówno z „Zabójczymi pomidorami”, jak i pewnym epizodem „Sędziego Dredda” – między innymi oczywiście, bo i wkraczają tu też burtonowskie klimaty), dobrze skrojeni bohaterowie, klimat… Jest w tym oryginalność, sporo nowości, przede wszystkim jednak znakomite wykonanie, które pokazuje czemu Grant Morrison zdobył taką sławę i kultowy status. Aż żal, że napisał tak niewiele opowieści trzymających ten poziom.


Poza tym „Doom Patrol” ma do zaoferowania naprawdę znakomitą szatę graficzną. Klasyczna, realistyczna kreska, dobry, stonowany, choć wyrazisty kolor i zabawy z formą sprawiają, że całość ogląda się z dużą przyjemnością, a rewelacyjne zbiorcze wydanie pięknie to wszystko dopełnia. Kto szuka dobrego, oryginalnego i niegłupiego komiksu, powinien „Doom Patrol” poznać. Tym bardziej, że seria nie wymaga od czytelników znajomości wcześniejszych historii bohaterów i fabuł. Zresztą to po prostu komiksowe must have, które każdy szanujący się czytelnik tego medium po prostu znać (i posiadać) powinien, nieważne czy lubi superhero, czy ma go już serdecznie dość.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza