poniedziałek, 25 listopada 2019

Opowieści z Doliny Muminków - Alex Haridi, Cecilia Davidson, Filippa Widlund

MUMINKI SIĘ CIESZĄ


„Muminki się cieszą radością i życiem”, tak Wiktor Zborowski śpiewał w piosence końcowej do niezapomnianego serialu, na którym sam się wychowałem. Ale te Muminki cieszą się także czymś innym, a dokładniej niesłabnącą od niemal 70 lat popularnością. Świadczy o tym chociażby ta pięknie ilustrowana i pięknie wydana książka, która co prawda nie zastąpi ani dzieł Tove Jansson, ani też japońsko-fińsko-holendersko-francuskiej animacji powstałej na motywach pierwowzoru, ale to bardzo sympatyczny dodatek, który może posłużyć zarówno jako uzupełnienie muminkowej kolekcji, jak i wstęp do ich fascynującego świata.


Jak mówi sam tytuł tej publikacji, na czytelników czekają tu różne krótkie opowieści ze świata Muminków. Nie ważne, czy Muminek znajduje kapelusz, czy rodzina odnajduje uroczą dolinę, w której mogłaby zamieszkać, zawsze jest sympatycznie, wesoło, czasem dramatycznie, ale i tak wiadomo, że wszystko skończy się szczęśliwie. I że wyniknie z tego wiele ciekawych sytuacji, które pozwolą bohaterom (i czytelnikom) czegoś się nauczyć.


Pierwsza książeczka o Muminkach, „Małe trolle i duża powódź”, pojawiła się na rynku w roku 1945. Zważywszy jednak na fakt, że Tove Jansson pierwszą wersję napisała już w 1939 roku, małe, białe stworzonka są na tym świecie już osiem dekad. I wciąż bawią kolejne pokolenia. Jako dziecko nie przepuściłem żadnego odcinka serialu anime, film „Kometa nad Doliną Muminków” był pierwszym filmem, na którym byłem w kinie, a i zbierałem też muminkowe komiksy wówczas się ukazujące. W późniejszych już latach sięgnąłem po powieści Jansson i na powrót dałem się zauroczyć i po dziś dzień chętnie zapoznaję się z nowymi pozycjami wzbogacającymi ten świat. I jeszcze nie trafiłem na taką, która by mnie zawiodła.


I nie zawodzą też „Opowieści z Doliny Muminków”, zbierające najróżniejsze historie o sympatycznych trollach inspirowane pracami Tove, a spisane przez Alex Haridi, Cecilie Davidson i Filippę Widlund. Owszem, są to proste historyjki, lekko i oszczędnie napisane i przeznaczone przede wszystkim dla najmłodszych. To ma być taki początek przygody z tymi postaciami i tym światem i sprawdza się całkiem dobrze. Za to naprawdę świetnie całość wypada pod względem szaty graficznej.


Rysunki są proste, ale urocze. Barwne, bogato ilustrujące tekst, naprawdę wpadają w oko i budują przyjemny klimat. Dzieciom na pewno dostarczą wiele przyjemności płynącej z oglądania, w dorosłych obudzą niejeden sentyment. A wszystko to ładnie wydane, mile prezentujące się na półce. Kto lubi Muminki albo chciałby je poznać, powinien „Opowieści z Doliny Muminków” poznać.


Dziękuje wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





1 komentarz:

  1. Muminki były moją ulubioną bajką w dzieciństwie. Teraz czytam tę książkę wraz z synem. :)

    OdpowiedzUsuń