środa, 10 czerwca 2020

Kraina Lodu #3: Ukryta moc - Joe Caramagna

ZAKAZANA KRAINA


Z okazji premiery filmu „Kraina lodu 2”, który po sześciu latach oczekiwania trafił w końcu na kinowe ekrany, wydawnictwo Egmont wypuściło na rynek dwa tomy komiksowej serii o tym samym tytule. Oba okazały się całkiem sympatyczną, mimo iż dość prostą rozrywką dla najmłodszych. Teraz całość wraca z nową częścią i jeśli podobały się Wam poprzednie odsłony cyklu, śmiało możecie po nią sięgnąć, bo prezentuje ten sam poziom.


Poznajcie Heldę, dziewczynkę z sierocińca, która słynie z opowiadania rzeczy, w które nie ma sensu wierzyć. I nikt  w nie nie wierzy. Bo jak tu uznać, że Helda mówi prawdę, kiedy opowiada o pobycie na Księżycu, walkach ze smokami czy pewnej Zakazanej Krainie? Właśnie, ale czy w tych opowieściach może jednak kryć się ziarno prawdy?

Pewnego dnia Helda zostaje zaproszona na zamek przez Annę. Problem w tym, że dziewczynka nie dociera na miejsce, znikając gdzieś po drodze. Księżniczka, jej siostra i ich przyjaciele ruszają jej na ratunek, ale co mogło się stać? Czyżby tajemnicza Zakazana Kraina jednak istniała i o dziecko upomniały się mroczne siły ją zamieszkujące? A może stało się coś zupełnie innego? I co to będzie znaczyło dla naszych bohaterów?


Film „Kraina lodu” na ekranach kin pojawił się w roku 2013 i wkrótce stał się niepobitym przez lata rekordzistą jeśli chodzi o najlepiej zarabiający film animowany w dziejach kina. Przynajmniej do momentu, gdy pojawiła się część druga, która w chwili gdy piszę te słowa zarobiła już niemal 1.5 miliarda dolarów i znajduje się obecnie na dziesiąty miejscu najlepiej zarabiających filmów w historii kina, a przecież wpływy wciąż rosną. Jak widać historia sympatycznych bohaterów, chociaż czekaliśmy na nią sześć lat, nadal pociąga widzów i rozpala ich wyobraźnię, dlatego nie ma się co dziwić, że w końcu musiały pojawić się komiksy z nią związane.


Kiedy byłem dzieckiem podobnych dzieł nie brakowało. Nadal na półkach mam komiksowe adaptacje m.in. „Atlantydy: Zaginionego lądu”, „Mulan” czy „Iniemamocnych”, nie brak wśród nich także rozwijających filmowe opowieści dodatków, publikowanych głównie w disnejowskich pismach. I takim dodatkiem, ukazującym nieznane nam przygody jest właśnie ta seria. Seria całkiem udana, choć prosta i dość infantylna. Oferuje bowiem całkiem nieą akcję, sympatyczny klimat, niezłe tempo, lubiane postacie, przygody, żarty… Wszystko to, czego oczekują małoletni czytelnicy.


Do tego dochodzi sympatyczna szata graficzna. Kolorowa, lekka, cartoonowa, ale wpadająca w oko, dobrze pasująca do całości i przede wszystkim przyciągająca dziecięcy wzrok. Komu więc podobały się filmy, powinien poznać tę serię. To co prawda niezobowiązujący dodatek, który zresztą można czytać bez znajomości kinowych hitów, ale potrafi przedłużyć przyjemność seansu i pozwala na krótko wrócić do sympatycznego świata „Krainy Lodu”.


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza