środa, 24 czerwca 2020

Kulinarne pojedynki #22 - Tsukuda Yuuto, Saki Shun

KUCHENNE REWOLUCJE


Co prawda do zakończenia „Kulinarnych pojedynków” bliżej nam, jak dalej, jednak fabuła wciąż rozkręca się coraz bardziej. Patrząc na to, ile tomików mamy za sobą i ile wciąż na nas czeka, trudno uwierzyć, że czasu na łamach serii upłynęło tak niewiele, ale jednocześnie cieszy, jak znakomita była zabawa z całością. I nie mam wątpliwości, że znakomite będą kolejne odsłony serii. A póki co możemy cieszyć się nowym, świetnym tomikiem, który rozwija wątek egzaminowych zmagań bohaterów.


Souma musi poradzić sobie z nie lada zadaniem. Starcie z Hayamą, zajmującym Dziewiąte Krzesło obecnej Elitarnej Dziesiątki to wielkie wyzwanie. A do tego musi uporać się z mięsem, z którym nie miał dotąd do czynienia. Sytuacja jest trudna, ma pomoc, ale tym razem może sobie nie poradzić…


Kochać shouneny i nie czytać „Kulinarnych pojedynków”, to jak kochać azjatycką kuchnię, a nie zjeść ramenu – po prostu nie wypada. Bo seria ta, łącząca w sobie elementy typowego bitewniaka z kuchennymi popisami, zapewnia odbiorcom wszystko to, czego od niej oczkują. Możecie być co prawda sceptycznie nastawieni, sam zresztą na początku byłem, tym bardziej, że już jedną rewelacyjną opowieść o szkole, gotowaniu itd. (mowa oczywiście o „Silver Spoon”, którego finałowy tomik w końcu niedługo pojawi się na polskim rynku) jest od dawna obecna nad Wisłą i może się wydawać, że więcej nie potrzeba, ale wystarczy zacząć czytać przygody Soumy, by przekonać się, że wszelkie obawy były bezzasadne.


Bo „Kulinarne pojedynki” to wypełniona akcją, szybkim tempem, emocjami i napięciem opowieść, gdzie zwyczajne szkolne problemy zderzają się z wielkimi wydarzeniami. Od starć przy kuchennych blatach co prawda nie zależą losy świata, ale przyszłość bohaterów już tak. Do tego dochodzi sporo humoru, świetny klimat i – oczywiście – erotyka. Ta ostatnia jest łagodna, ale wyraźnie obecna na łamach serii i warto o tym pamiętać. W końcu miłośnicy shounenów na nią także najczęściej liczą. Ale nie jest to przecież seria tylko dla nastoletnich chłopców. Zaangażowanie w proces twórczy autentycznej mistrzyni kuchni sprawia, że tytuł zadowoli każdego miłośnika kulinariów. W końcu manga obfituje w ciekawostki i nie żałuje nam także przepisów na dania, jakimi raczą się nawzajem bohaterowie „Kulinarnych pojedynków”.


Oczywiście wszystko to nie byłoby tak urzekające, gdyby nie rewelacyjna szata graficzna. Niby prosta, ale pełna realizmu, genialnie oddająca wszystkie detale poszczególnych dań i składników, a także shounenową dynamikę, urok, ekspresyjność mimiki, kształty bohaterek… W skrócie: jest dokładnie taka, jak być powinna. Kto zatem ceni mangi z tego gatunku, „Kulinarne pojedynki” powinien poznać koniecznie.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza