poniedziałek, 15 czerwca 2020

Pan Cykada - Ryuko Iwabuchi

RELACJE BRZYDOTY Z PIĘKNEM


Kolejna jednotomówka od Waneko to rzecz nieco inna, od podobnych publikacji. Może to i kolejny zbiór krótkich form, a kilka ich udanych już mieliśmy, że wspomnę tylko świetną antologię „Time Killers”, niemniej tym razem mamy do czynienia z rzeczą poważniejszą, dojrzalszą, a przy okazji bardziej poetycką. Czy jest to manga dla każdego? Na pewno nie, ale jednocześnie warto ją poznać i przekonać się co ma do zaoferowania. Bo jest tego wcale nie mało.


Sześć opowieści o ludziach. Sześć opowieści o pięknie i brzydocie. Sześć opowieści o relacjach.

W tytułowej historii obserwujemy relację zafascynowanej cykadami pięknej kobiety, niedługo żony przystojnego mężczyzny i brzydkiego ogrodnika. W inspirowanych widokiem ciężarnej uczennicy podstawówki „Dzieciach pożegnań” autorka zabiera nas do androginicznego środowiska, gdzie tzw. Anioły mogą wybierać, jaką płeć chcą mieć, ukazując konsekwencje ich wyborów. Natomiast w „Błysku wiatru” analizuje intymność relacji klient-fryzjer i to, jak odbieramy fragmenty naszych ciał, takie jak włosy czy paznokcie, kiedy przestają być częścią nas samych.

Kolejna opowieść, „Przystojni chłopcy”, to ocierająca się o horror historia nieszczególnie urodziwych dziewcząt, które znajdują zwłoki chłopaka, w jakim się kochały. W „Wilku” natomiast, eksplorując mit o wilkołaku, zanurzamy się w dywagacje na temat jedzenia i bycia jedzonym. Zbiorek kończy zaś „Tatuaż”, fabuła skupiona na intymnej relacji tatuażysty i tatuowanego.


Jak widać po powyższym opisie, „Pan Cykada”, chociaż różnorodny pod względem treści i gatunków, na podstawowym poziomie został sprowadzony do prostych historii o relacjach ludzi. O dziwo autorka (za te krótkie historie swoją drogą nagrodzona przez magazyny "Big Comic Spirits” oraz „Monthly Afternoon”) unika tu skupienia się na emocjach. Wszystkie opowiadania są dość sterylne, skoncentrowane na jednym epizodzie, na relacjach, nie zawsze oczywistych, nakreślonych w pewien zdystansowany sposób. Na początku nie byłem przekonany do całości. Owszem, Ryuko Iwabuchi poruszała intrygujące kwestie, ale robiła to powierzchownie, bez wgryzienia się w nie. To jakby jadł soczysty owoc, ale przebił tylko skórkę i nie zanurzył w jego wnętrzu. Wszystko zmieniło się wraz z trzecią opowieścią i chociaż nadal pozostałe stanowiły bardziej zarys, niż pełnoprawne twory, okazały się naprawdę intrygujące, wymykające się schematom i warte poznania.


Za to wszystkie okazały się znakomicie narysowane. Mieszanka stylistyk, gdzie kreska rodem z shoujo łączy się z mocniejszym i bardziej realistycznym podejściem do tematu, doskonale pasuje do treści. I naprawdę wpada w oko. Do tego dochodzi znakomite wydanie, z dodatkami w postaci galerii prac autorki i wywiadu z nią i sympatyczną obwolutą, której przód jest wycięty, by przez okienko widoczna była grafika z okładki. W skrócie: dobra, dobrze wydana jednotomówka. W sam raz na chwilę lektury, niegłupiej i potrafiącej zaintrygować czy urzec trafnością spostrzeżenia.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza