czwartek, 25 czerwca 2020

The Promised Neverland #15 - Kaiu Shirai, Posuka Demizu

ŻYĆ Z DEMONAMI


Wiele serii mangowych czytam regularnie. Do wielu wracam więcej, niż chętnie i patrząc na te wszystkie tytuły, trudno byłoby mi wybrać dziesiątkę najlepszych. A mowa oczywiście tylko o nowych tytułach, które dane mi było poznać w tym roku, a może nawet jedynie tych, które czytałem w ostatnich kilku miesiącach. Ale „The Promised Neverland” to zdecydowanie jeden z najlepszych cyklów ostatnich lat. Mrocznych, porywających, tajemniczych i przy okazji pełnych uroku.


Demony kontra ludzie. Ludzie kontra demony. A może jednak da się znaleźć inne wyjście?

Nieoczkowane spotkanie z Normanem przeradza się w wątpliwości natury moralnej. Plan zniszczenia społeczności demonów zostaje wcielony w życie, jednak Emma nie uważa, by było to dobre wyjście. Chciałaby znaleźć sposób na pokojową koegzystencję obu gatunków, tym bardziej, że nie wszystkie fakty na temat wroga zgadzają się z tym, co sama już wie. Czy jednak uda jej się powstrzymać szaleństwo i odkryć prawdę?


Jedną rzecz muszę powiedzieć na początku tej recenzji. Nie chciałem tego poruszać przy okazji recenzowania poprzedniego tomu, bo zbyt wiele bym Wam zdradził, jedna teraz już mogę. „The Promised Neverland” od początku wydawania opierało się na tajemnicach i zaskoczeniach. Był jednak jeden element, który od kiedy tylko pojawił się na stronach serii, miał oczywiste rozwiązanie – mowa o tym, czy Norman przeżył, czy też nie. To było jasne w chwili, w której poszedł na stracenie i twórcy nie zdołali mnie przekonać, że naprawdę mogło mu się coś stać. Teraz, kiedy wszystko już jest jasne, mogę już znów dawać się zaskoczyć. A twórcom nawet w tym temacie udało się w pewnym stopniu zaserwować coś nieoczekiwanego w temacie Normana.


I takie właśnie jest całe „The Promised Neverland”. Świetnie pomyślane, zaskakujące, klimatyczne,. Mroczne, krwawe, brutalne, a jednocześnie pełne uroku, sympatyczne, pełne przygód… Seria ta to połączenie opowieści przygodowej dziejącej się w świecie fantasy z survival horrorem. Zaludnionej na dodatek sympatycznymi, uroczymi bohaterami, którzy z miejsca zjednują sobie naszą sympatię, dzięki czemu możemy bardziej zżyć się z nimi i im współczuć. Poza tym porywają nas sekrety tego świata, sama akcja, klimat… Wszystko dlatego, że całość stoi na naprawdę wysokim poziomie wykonania. Także jeśli chodzi o ilustracje.


Grafiki w serii to zresztą jedna z najlepszych rzeczy. Proste, urocze i pełne detali doskonale oddają zarówno słodką, jak i gorzką stronę serii. ogląda się to wszystko z wielką przyjemnością i z równie wielką czyta. Dlatego ze swej strony polecam serię bardzo, bardzo gorąco. To klimatyczna, mocna lektura dla miłośników opowieści z dreszczykiem.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza