środa, 22 lipca 2020

Mistrz romansu Nozaki #3 - Izumi Tsubaki

MISTRZ HUMORU NOZAKI


Nozaki, niepokorny i średnio rozgarnięty, ale ujmujący mangaka powraca! A wraz z nim powracają jego asystenci i znajomi, którzy w swym życiu mają chyba tylko jeden cel: śmieszyć nas. I jak zwykle zresztą, robią to w sposób skuteczny, niezwykle uroczy i – co dla mnie bardzo ważne – poprawiający nastrój, jak niewiele podobnych mang na rynku.


Akcja opowieści skoncentrowana jest wokół ucznia, który po godzinach w rzeczywistości jest mangaką i zakochanej w nim szkolnej koleżanki, która stała się przypadkiem jego asystentką. Ale czy ma szansę na ziszczenie swoich romantycznych marzeń? Co jeszcze skrywa Nozaki, a co Yuu? Co tam słychać u dobrze nam znanych redaktorów? I co jeszcze wydarzy się w życiu naszych bohaterów?


Jak już pisałem nie raz (a właściwie dwa razy, przy okazji recenzowania poprzednich tomików, by być dokładnym, ale nie bądźmy drobiazgowi), że „Mistrz romansu Nozaki” to manga, która okazała się zupełnie inna, niż się spodziewałem. Liczyłem bowiem na coś o rozbudowanej fabule, dostałem natomiast yonkomę – czterokadrową mangę, której każda strona to samodzielny skecz, chociaż wszystkie układają się w nieco bardziej konkretną fabułę. To, co jednak dostałem, rozbroiło i rozbawiło mnie tak bardzo, że moje wcześniejsze oczekiwania przestały mieć jakiekolwiek znaczenie i tylko chciałem więcej i więcej.


Dlaczego tak się stało? Przede wszystkim przez humor, który oferuje nam autor. Manga śmieszy, autentycznie śmieszy, bo wypełniona jest dowcipami obecnymi właściwie na każdym kadrze. Tempo też jest odpowiednio szybkie, bo niewielka ilość miejsca na rozpisanie skeczu wymaga od autora skondensowania swoich fabuł. Ale jedną z najmocniejszych stron tej serii jest żartowanie z konwencji gatunkowej. „Nozaki” to shounen, ale osadzony w świecie shoujo. Z tym, że konwencje znane z szojek zderzają się tu z codziennym życiem i nie wychodzą z tej konfrontacji zwycięsko. To, co mogło być początkiem pięknej opowieści o miłości umiera chwilę potem, gdy okazuje się, że w życiu już tak pięknie nie jest a przypadki nie kończą w taki sposób, jak w mangach.


Ale jednocześnie miłośnicy mang dla dziewczyn też znajdą tu coś dla siebie. Są tu zabawne relacje łączące bohaterów, miłość, szkolne życie… Do tego dochodzi udana szata graficzna i dobre wydanie. I nic więcej dodawać nie trzeba. „Nozaki” to bowiem świetna mangowa komedia, która doskonalone broni się bez żadnego polecania, choć akurat polecać tę serię po prostu jest warto.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza