środa, 12 sierpnia 2020

Fruits Basket #5 - Natsuki Takaya

WAKACYJNE OWOCE


Wakacje to dobry czas dla owoców. Nic zatem dziwnego, że nasz „Koszyczek z owockami” dotarł do punktu, w którym nadchodzą lato i wolne od szkoły miesiące. Poza tym jednak nic się nie zmieniło, to nadal ten sam „Fruits Basket”, który jednych urzeknie, innych odrzuci, jeszcze innych na przemian będzie to czasem dobrze bawił, to czasem nużył, ale jednak jeśli lubicie szojki, powinniście spróbować i przekonać się czy to seria dla Was.


Toru czeka na nadchodzące wakacje, ale póki co życie szkolne jeszcze trwa. Toru poznaje nowe osoby ze szkolnego samorządu i tu na scenę wkraczają dwie osoby, w tym jednak zdecydowanie dziwna… Ale jakby można było wieść szkolne życie bez miłości? A zatem Uo zakochuje się! Ale w kim? Jak widać znów dzieje się wiele, ale… Właśnie, to dopiero początek, a na horyzoncie czają się o wiele ważniejsze wydarzenia…


Jeśli jeszcze nie znacie „Fruits Basket” to jeśli miałbym go jakoś krótko scharakteryzować, powiedziałbym , że to seria naiwna, przesłodzona, prosta i bardzo oczywista. Na same te hasła oczy fanek shoujo powinny się zaświecić, a przeciwnicy dostać powinni ataku mdłości, tym bardziej, że nawet jak na swój gatunek rzecz potrafi okazać się bardzo infantylna, ale jednocześnie posiada swój urok.


Czy „Owocki” są szczytowym osiągnięciem szojek? Na pewno nie, znam wiele serii lepszych i bardziej reprezentacyjnych, zarówno z klasyki, jak i współczesnych dzieł. Ale na pewno doczekały się już kultowego statusu i tak czy inaczej warte są poznania. Choćby dla przekonania się, jakie to jest. A jest – poza tym, co napisałem już powyżej – przesycone słodkością i naiwnością, co w połączeniu z oczywistością daje dość specyficzne dzieło, skierowane głównie do fanek nie oczekujących głębi czy oryginalności.


Co nie zmienia faktu, że „Fruits Basket” warto poznać. Choćby dlatego, że to po prostu klasyczne shoujo, oldschoolowe w swoim wykonaniu tak fabularnym, jak i graficznym. Poza tym znajdziecie tu wszystko to, czego od gatunku oczekujecie, od sympatycznej bohaterki w tarapatach, z którą czytelniczki mogą się identyfikować, przez pięknych chłopców, po szkolne życie i związane z tym przypadki. Nie mogło zabraknąć też humoru i tej typowej dla dziewczyńskich mang delikatność, która tak świetnie sprawdza się w komediach romantycznych. Bo właśnie tym jest „Fruits Basket” – niczym więcej, niczym mniej.


Kto lubi takie klimaty bynajmniej nie będzie zawiedziony. A reszta? Nie przekona się, ale cóż, liczy się by fani byli zadowoleni, prawda?


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza