czwartek, 13 sierpnia 2020

Kakegurui: Szał hazardu #6 - Homura Kawamoto, Toru Naomura

KOMIKS NICZYM POKER


W miłości jest jak na wojnie. W tej szkole za to jest jak w kasynie. Z tym, że żadne kasyno – a przynajmniej nie to legalne – nie przyjęłoby w zastaw takich rzeczy, jak tutaj. Gotowi na porcję szalonych, mocnych wrażeń i napięcia niczym przy najlepiej partyjce pokera? A zatem witajcie w świecie „Kakegurui”.


Pora zakończyć pewien okres w historii szkoły! Yumeko wygrała i przegrała już niejeden pojedynek. Tym razem chce ją wyzwać Sayaki Igarashi, sekretarka samorządu. Co wyniknie z tego starcia, w którym ścierają się zdrowy rozsądek i gorące emocje?


Człowiek kocha rywalizację. Człowiek kocha adrenalinę. Dlatego z takim zapałem ogląda i uprawia sport, gra w gry komputerowe, uprawia hazard, porywa się na sporty ekstremalne… Długo można by wymieniać. Z bardziej bezpiecznych rozrywek tego typu warto by też wspomnieć książki i komiksy z dreszczykiem, mocne filmy… I to wykorzystują twórcy „Kakegurui: Szał hazardu”, którzy biorą na warsztat najróżniejsze schematy i elementy, rozkładają na czynniki pierwsze, wybierają to, co najlepsze i miksują w jedną całość, serwując nam imponującą, porywającą serię, od której o prostu nie da się oderwać.


Bo „Kakegurui” jest jak gra w pokera. A może raczej jak obserwowanie takiej rozgrywki. Stawki są wysokie, napięcie narasta z każdą stroną, puls przyspiesza, czytelnik nie może się oderwać… Zaczyna kibicować, bo przecież zdążył się już z żyć z bohaterami. Bohaterami, którzy są wredni, szaleni, popaprani bym rzekł, rzucając kolokwialnym słownictwem, ale jednak zdobywają naszą sympatię. Bo wciąż są ludźmi, uzależnionymi od adrenaliny i hazardu, ludźmi, którzy idą na pewną zgubę niczym rosyjscy Daredevile wspinający się na czubki kilkusetmetrowych konstrukcji, na które nikt normalny bez zabezpieczenia by nie wszedł, ale jednak kimś z krwi i kości.


Ale „Kakegurui” to także thriller. Mroczny i mocny. Thriller, w którym jest napięcie, zagrożenie, brutalność nawet. Bo stawką w grze potrafią być fragmenty ciała graczy czy nawet ich życie. Rosyjska ruletka to bowiem jedno, ale jednocześnie można postawić tu nawet swoją przyszłość i stać się marionetką, której każdy dzień zaplanują zwycięzcy. Wszystko to jeszcze potęgują mroczne ilustracje, w których nie brak realizmu i prawdziwej siły. Oczywiście jest tu też nieco humoru, równoważącego wszystko to, co napisałem powyżej, sporo uroku i nuta łagodnej erotyki. Efekt finalny jest wprost rewelacyjny, dlatego wszystkim miłośnikom mocnych wrażeń polecam „Kakegurui” bardzo gorąco i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.


A wydawnictwu Waneko dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza