wtorek, 8 września 2020

Magi #31 - Shinobu Ohtaka

DRAGON BALL W ŚWIECIE BAŚNI 1001 NOCY


Ledwie skończyłem czytać trzydziesty tomik „Magi”, a tu proszę, już na rynku mamy kolejny, a seria coraz bardziej zbliża się do finału. Szkoda będzie się z nią żegnać po tak długiej przygodzie, z drugiej strony chętnie dotarłbym już do finału i dowiedział już wszystkiego. Póki co jednak cieszę się kolejnymi odsłonami i dobrze bawię się zaczytując kolejnymi przygodami Aladyna.


Odbudowywanie Cesarstwa Kou to nie łatwe zadanie. Alibaba przemierza w tym celu świat, ale wtedy spotyka na swojej drodze Sindbada, który rządzi wszystkim i dorosłego Aladyna. Co wyniknie z tego wszystkiego?


Kolejny tomik „Magi”, a ja znów docieram do mementu, w którym zastanawiam się, co napisać tym razem. Bo nie oszukujmy się, „Labirynt magii” to tytuł, który od początku do końca pozostaje dokładnie taki sam, zarówno jeśli chodzi o poziom wykonania, jak i samą treść. Powtórka z rozrywki – powie ktoś, ja odpowiem: konsekwentne snucie opowieści, którą kochają czytelnicy tak, jak tego oczekują. Czyli tak, jak to zawsze z shounenami bywa, a właśnie tym jest dzieło Shinobu Ohtaki – i to shounenen wzorcowym, by być dokładnym.


Gdybym miał do czegoś porównać ten cykl, powiedziałbym że to „Dragon Ball” w świecie „Baśni 1001 nocy”. Seria zaczęła się, kiedy Aladyn był dzieckiem – dzieckiem obdarzonym niezwykłą mocą i apetytem, nie do końca świadomym swojego pochodzenia, za to bardzo walecznym i przypadkowo wikłającym się w iście erotyczne sytuacje. Brzmi znajomo? Do tego miał magiczny przedmiot i drugi, na którym mógł latać. Wraz z kolejnymi tomami zaczął dorastać, zdobywać przyjaciół i wrogów, mieszać się w coraz potężniejsze i bardziej niebezpieczne bitwy…


I tak sobie leci ta manga. Od walki do walki, z humorem, erotyką, lekkością, pewną nutą tajemnicy… Jak to shounen. Czytelnik dobrze bawi się poznając kolejne przygody niezwykłych bohaterów, wciąga się w ten świat, nawet jeśli arabskie klimaty są mu wybitnie nie po drodze, a dodatkowo cieszy się także bardzo przyjemnymi dla oka ilustracjami, które mają w sobie zarówno dużo uroczej prostoty, jak i wiele świetnie oddanych detali, dynamiki czy nawet mroku. Wszystko to razem wzięte daje naprawdę dobrą serię, którą chce się czytać. Ja ze swej strony niezmiennie polecam i czekam na kolejne części.


A wydawnictwu Waneko dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza