poniedziałek, 7 grudnia 2020

Zbudź się, śpiąca królewno #2 – Megumi Morino

MIŁOŚĆ, GROZA, TAJEMNICE

 

Pierwszy tomik „Zbudź się, śpiąca królewno” był całkiem niezłą, typową dla gatunku rozrywką. Drugi okazuje się jednak lepszy, dzięki większej ilości scen wnikających w horrorowe motywy. Dzięki temu nawet ci, którzy nie przepadają za szojkami, mogą znaleźć tu coś dla siebie, dobrze się bawić i przekonać do gatunku.

 

Historia przedstawia nam losy licealisty Tetsu Misato, który dorabia jako pomoc domowa. Jednakże rezydencja, w której przyszło mu pracować to nie byle miejsce, a owiany złą sławą budynek znany jako „nawiedzony dom na wzgórzu”. Tak poznaje córkę właścicieli i jej przeszłość. Ale chociaż boi się i chętnie zostawiłoby to wszystko za sobą, nadal służy rodzinie. Co jednak na niego czeka? I co jeszcze odkryje?

 

Pierwszy tom tej serii był niezły, drugi jest lepszy – a właściwie naprawdę dobry. Pewnie znajdą się czytelnicy, którzy inaczej to odbiorą, ale dla mnie tak właśnie jest. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że to, co w jedynce wydawało się być mocno inspirowanym gotyckimi powieściami romansem z nutą tajemnicy i grozy, teraz stało się bliższe realiom, które cenię. Bo chociaż jak miłośnik horrorów próbuję najróżniejszych typów opowieści grozy, też i na tym polu mam konkretne preferencje. Tu oczywiście nie możemy mówić o horrorze, niemniej i na tym polu trafiają się ciekawe elementy, jak chociażby sceny, które przypominają „The Ring – Krąg”.

 

Ale poza tym więcej tu szkolnego życia i obyczajowych elementów, które rozwinęły się w dobrym kierunku, co bardziej do mnie przemawia niż wcześniej. Lepiej poznajemy bohaterów, pojawia się więcej emocji, a dla równowagi mamy udany, choć delikatny humor. A wszystko to w fabule, która na złamanie karku co prawda nie pędzi, ale nie pozwala się nudzić, bywa ujmująca i urocza, ale ma w sobie też i bardziej ponurą, mocniejszą nutę.

 


Do tego dochodzą udane ilustracje. Jak na szojkę przystało, całość unika czerni, ale i tak jest nastrojowa i wpada w oko. Są tu sceny, które kupiły mnie urokiem, są też takie, które cieszyły nastrojem, więcej jest tu rzeczy zwyczajnych, ale i one są dobrze oddane. A ja dobrze bawię się czytając „Zbudź się, śpiąca królewno”, więc na pewno nie mam powodów do narzekań.

 

I Wy także nie będziecie ich mieli. Dlatego jeśli lubicie szojki z nutą tajemnicy, nie wahajcie się. To dobra seria, która ciekawie się rozwija i dostarcza przyjemnej rozrywki.

 

Dziękuj wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz