sobota, 6 lutego 2021

Isola, #1 – Karl Kerschl, Brenden Fletcher

PIĘKNO KRAINY UMARŁYCH

 

Pierwsza tegoroczna nowa seria od Non Stop Comics to rzecz dla miłośników fantasy. Reklamowana jako coś dla miłośników Studio Ghibli i twórczości Hayao Miyazakiego, może nie do końca jest propozycją w stylu filmów anime, które wyszły spod ich ręki, ale na pewno satysfakcjonuje miłośników fantastyki wszelkiej maści. I naprawdę ma swój baśniowy urok.

 

Dla królowej Maar i jej Kapitana Straży istnieje tylko jedna nadzieja – Isola, wyspa uważana za krainę umarłych. Co tam czeka na zmagającą się zrzuconym na nią zaklęciem królowe i pragnącego jej pomóc kapitana? I jak potoczą się ich losy?

 

Do tego tytuły podchodziłem z pewną niepewnością. Z jednej strony Karl Kerschl to świetny ilustrator, który za swój webcomics „The Abominable Charles Christopher” dostał m.in. nagrodę Eisnera. Z drugiej scenariusze Brendana Fletchera do takich serii, jak „Batgirl” czy „Gotham Academy” (choć bywały zabawne) nigdy jakoś do końca mnie nie kupiły. Do tego dochodziły jeszcze porównania do dzieł studia Ghibli, którego filmy cenię – porównania, jakich odbicia nie znajdowałem w materiałach promocyjnych czy po przekartkowaniu całości – brzmiące bardziej, jak reklamowy chwyt, niż stwierdzenie rzeczywistej jakości „Isoli”. Ale ostatecznie okazało się, że pierwszy tom serii to kawał przyjemnej rozrywki gatunkowej.

 

Balansująca na granicy baśni i fantasy „Isola” nie jest dla mnie opowieścią w stylu Miyazakiego (a widziałem zdecydowaną większość jego filmów), choć pewnych podobieństw można się dopatrzeć. Inne jest tu prowadzenie akcji, brak też pewnej leniwej swobody, jaką miały jego filmy, dziecięcej fascynacji tym, co nieznane, sentymentów i naprawdę silnych, atakujących zmysły czytelnika aspektów. Jest za to przyjemna opowieść przygodowa, która momentami przypomina gry komputerowe. Jest tu akcja, są nieźle skrojone postacie, fantastyczne plenery, sporo uroku i niezłego klimatu.

 


Część z tego to zasługa ilustracji. Owszem, kolory może są zbyt intensywne, co jeszcze bardziej intensyfikuje bajkowe doznania (choć rzecz skierowana jest do starszych czytelników), ale kreska Kerschla jest przyjemna dla oka w swym czystym połączeniu cartoonowości i realizmu i dobrze pasuje do opowiadanej na stronach „Isoli” opowieści.

 

W skrócie: niezła pozycja dla miłośników fantasy. Przyjemna, świetnie wydana (polska edycja ma więcej materiału, niż oryginalna, za co zdecydowanie należy docenić wydawcę) i dająca ciekawe perspektywy na przyszłość. Jeśli lubicie takie klimaty, sięgnijcie bo warto.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz