środa, 10 lutego 2021

Kakegurui: Szał hazardu #8 - Homura Kawamoto, Toru Naomura

SZKOŁA HAZARDU

 

„Kakegurui” to seria, która autentycznie uzależnia. Wszystko przez to, że emocje, jakie serwuje nam na stronach są tak intensywne, jak te, towarzyszące uprawianiu samego hazardu. Tylko, że tu dostajemy to wszystko w bardzo bezpiecznej, choć równie nie dającej nam się oderwać formie, gwarantującej rozrywkę na naprawdę znakomitym poziomie.

 

Wybory do szkolnego samorządu trwają w najlepsze. A że w tej szkole oznacza to hazard, którego stawki są skrajnie wysokie, będzie się działo! I to jeszcze jak!

Nie wszyscy, co oczywiste, biorą w nich udział. Każdy jednak zainteresowany może stanąć w szranki, pytanie jednak czy powinien? Jest grupa, która od razu stara się wykorzystać okazję i rzuca w sam środek walki o przywództwo. Stawki są wysokie, zasady nieubłagane, a nad wszystkim czuwa Luna, która ma pozostać całkowicie bezstronna. Ale czy tak w rzeczywistości jest? I czym w tej szkole w ogóle jest bezstronność?

 

Nie każdy może uprawiać sport, nikt najlepiej nie powinien wikłać się w hazard ani bijatyki, ale czytanie o tym czy oglądanie tego typu atrakcji daje nam ich bezpieczną namiastkę. Zamiast walić się z kimś po mordach możemy sięgnąć po dobry bitewniak. Zamiast grać w koszykówkę, możemy poczytać „Kuroko’s Basket”. Detektywami niewielu z nas zostanie, ale opowieści detektywistyczne każdy może poczytać i próbować samemu rozwikłać zagadki w nich przedstawione. A po erotyk można sięgnąć zamiast… Ups, zagalopowałem się ;) Powiem jednak, że nie natrafiłem nigdy na tak bliską swojemu rzeczywistemu odpowiednikowi opowieść, jak „Kakegurui”. Bo czytanie o walkach i o sporcie nie spowoduje u nas zadyszki i obrażeń, a już zanurzenie się w „Szał hazardu” dostarcza takich emocji, jak samodzielne obstawianie w grze losowej.

 


I to jest właśnie największa siła tej mangi. Każdy może spytać, co ciekawego może mieć do zaoferowania seria, gdzie ludzie grają w karty i tym podobne rzeczy. Tym bardziej, że w świecie japońskiej popkultury nie brak podobnych historii, że wspomnę znane na polskim rynku „Yu-Gi-Oh!”, gdzie granie w karciankę przełamano urzeczywistnieniem tych starć na ekranie. A jednak, choć w tamtym anime mieliśmy do czynienia z iście epickimi pokazami fantastycznych starć, „Kakegurui” jest o niebo lepsze, ciekawsze i bardziej emocjonujące. Twórcom udało się bowiem zmienić szkolną opowieść w rasowy dreszczowiec, który wciąga, jak diabli i nie pozwala nam nudzić się ani przez chwilę, za to urzeka nas wszystkim. A że to manga dla facetów, nie brak tu seksownych dziewczyn w skąpych strojach, szybkiego tempa, nuty drastyczności, a mimo wszystko także i humoru.

 

A wszystko to zamknięte w urzekającej oprawie graficznej. Ilustracje są proste, ale realistyczne, dużo jest w nich mroku i czerni, a także uroku. Genialnie oddane też zostały wszelkie gry i ich niuanse, a także emocje. Wszystko to, połączone ze sobą, daje nam iście rewelacyjną mangę, którą czyta się wyśmienicie. Jeśli szukacie komiksu, który wywoła w Was solidną dawkę emocji, sięgnijcie koniecznie.

 

Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz