piątek, 30 kwietnia 2021

Fire Force #9 - Atsushi Ohkubo

WALKA W NEITHERZE


Kolejny tomik „Fire Force” w moich rękach. Czyli kolejna porcja dobrej zabawy zapewniona. Bo nawet, jeśli seria ta nie grzeszy oryginalnością, za każdym razem, gdy sięgam po kolejne jej części, bawię się naprawdę dobrze i mam ochotę na więcej. I to chyba najlepsze, co mogę powiedzieć o przygodach dzielnych strażaków.

 

W poszukiwaniu Shou i Ewangelisty, Ósemka staje przed nie lada wyzwaniem: wdarciem się do Neitheru! Niestety wrogowie już na nich czekają i jest zdecydowanie za dużo. Rozdzielni bohaterowie muszą działać samodzielnie, a walka trwa i to na śmierć i życie. Kto przetrwa? I za jaką cenę?

 

Chociaż „Fire Force” przez czas, jaki minął od zaczęcia tej opowieści, stał się serią nieco bardziej autorską, wciąż jest to opowieść, która pełnymi garściami czerpie ze świetnego shounena „Ao no Exorcist”. Świat, gdzie nie brak dziwnych mocy, z którymi walczą oddziały służb władających mocami? Jest. Demony? Zagrożenia wewnętrzne? Też są. Do tego mamy głównego bohatera, podobnego z wyglądu do postaci wiodącej z tamtej serii, na dodatek jak tamten mającego w sobie demoniczne moce… Długo można by wymieniać…

 

… ale po co, skoro zabawa i tak jest udana? Tym bardziej, że mamy tu naprawdę udaną, konkretną treść. Szybka akcja, piękne dziewczyny, odrobina łagodnej erotyki, niezłe wykorzystanie strażackich klimatów, humor, fantastyka… Czyta się to wszystko szybko i przyjemnie. Ma też swój urok, a do moich ulubionych elementów serii należą erotyczne wypadki pewnej bohaterki, która wiecznie kończy zmolestowana (przypadkiem!) albo (również przypadkiem) odarta z odzienia.

 


Jeśli chodzi o rysunki, to szata graficzna, chociaż czasem nieporadna, również przypomina „Ao no Exporcist”. Jest tu też coś z „My Hero Academia”, nie brak również innych inspiracji, ale jednocześnie ma to swój charakter i nawet gdy jakieś elementy szwankują, pozostaje miłe dla oka. I pozostaje wyraziste, a to nie łatwo, przy tylu inspiracjach.

 

I chociaż „Fire Force” to taki shounenowy miszmasz, posklejany z gatunkowych schematów i elementów znanych każdemu, nikt kto lubi ten klimat nie będzie zawiedzony. To dobra, lekka, dynamiczna i nieskomplikowana manga z tajemnicami i dobrą akcją. A grupie docelowej nic więcej nie potrzeba.

 

Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz