poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Hotel Dziwny #4: Duchy w chmurach – Florian Ferrier, Katherine Ferrier

ZAKAZANA KRAINA

 

Kolejny tom „Hotelu Dziwnego” i kolejna porcja dobrej zabawy dla całej rodziny. Tak w skrócie można podsumować ten album. „Hotel” z miejsca kupił mnie pierwszym tomem i robi to nadal, a że zabawa jest sympatyczna, barwna i bardzo przyjemnie zilustrowana, trudno nie dać się porwać do tego świata i spędzić trochę czasu z bohaterami.

 

Gdy mieszkańcy Hotelu Dziwnego szykują się na przyjście zimy, w jego murach zjawiają się goście, a dokładniej wysłańcy z Krainy Duchów. Czego chcą? Zabrać Pana Snarfa do ojczystego kraju i postawić przed sądem. A wszystko w ramach wymierzenia kary za to, czego dopuścił się pracując w Hotelu właśnie!

I tu na scenę wkracza Marietta z całą ekipą. Przyjaciele nie chcą by Snarf skończył w ten sposób i zamierzają ruszyć mu z pomocą. Szybko jednak okazuje się, że nie dotarcie do Krainy Duchów będzie problemem, a przetrwanie w niej. Bo jak tu przetrwać w miejscu, gdzie zakazane jest chyba wszystko, co tylko zakazane być może?

 

Co jest takiego dobrego w „Hotelu Dziwnym”?, zapytacie. Patrzycie na komiks i co widzicie? Prosta kreska, proste barwy, dużo kolorów… Wszystko jak w typowej opowieści obrazkowej dla dzieci. Do tego widzimy baśniowe schematy, bohaterów typowych dla tego gatunku, lekkość… Standard. A jednak nie do końca.

 


A zatem w takim razie co wyróżnia „Hotel Dziwny”? Nie widać tego może na pierwszy rzut oka, ale klimat. Świetny nastrój panujący na stronach zaczyna się czuć, gdy wczytacie się choć trochę w tę opowieść. Nastrój dziecięcych spacerów urastających do rangi wielkiej wyprawy, fascynacji zwyczajnością i dostrzegania niezwykłości tam, gdzie dorośli jej nie widzą. Poza tym  autorzy postawili nie na powielenie schematów, a ożywienie najlepszych z nich w sposób, jaki zapamiętali z dzieciństwa, łącząc je w prostą, ale naprawdę uroczą opowieść. Najmocniej widać tu inspirowanie się Muminkami, które obecne są nawet w szacie graficznej, ale nie tylko. A doszukiwanie się takich podobieństw to na pewno część rozrywki, jaką seria oferuje dorosłym.

 


Oczywiście mamy tu też własny charakter, a przede wszystkim ciekawe przygody, akcję sympatyczne postacie, humor, porcję dydaktyzmu, etc. etc. Rysunki są proste i barwne, a zarazem dopracowane i bardzo miłe dla oka. Przypominają to, co tworzyła Tove Jansson, łącznie z charakterystycznym dla niej kreskowym cieniowaniem, ale mają też własny charakter. Wszystko to razem wzięte składa się na znakomity komiks dla czytelników w różnym wieku. I każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

 

Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz