czwartek, 29 kwietnia 2021

Magi #36 – Shinobu Ohtaka

CZY WARTO RATOWAĆ ŚWIAT

 

Przedostatnim tomik „Magi” właśnie trafił do sprzedaży. I co tu dużo mówić w temacie… Fani na pewno sięgną w ciemno, bo kto przerywałby serię tuż przed wielkim finałem, przeciwników nie przekonam. Jednakże tych, którzy nie znają jeszcze tego tytułu a cenią sobie fantastykę, shouneny i historie przygodowe, koniecznie powinni zapoznać się tytułem i dać porwać do niezwykłego świata magii i niezwykłości.

 

Dzieje się coś dziwnego w Wielkim Kanionie. Gdy Święty Pałac nurza się w chaosie, na polu bitwy sytuacja komplikuje się coraz bardziej. Zaczyna się ostateczna walka o losy świata. Ale czy taki świat wart jest w ogóle ratowania?

 

„Magi” to seria, którą bardzo doceniłem. Za co? Na samym początku za ten shounenowy klimat, jej tempo, humor i bohaterów skrojonych według wzorców, które lubię. Bo jak tu nie lubić typowych niepozornych wybrańców, którzy śmieszą nas, bawią i którym kibicujemy? Problemem było to, że nie trawię arabskich klimatów „Baśni tysiąca i jednej nocy, ale szybko okazało się, że seria jest tak świetna, że nie ma to znaczenia. Do tego wszystkiego doszedł bowiem znakomity klimat, lekki, ale pełen mroku i świetne, dynamiczne i efektowne walki. Nuta erotyki. Humor. Tajemnice.

 

Kto jednak należy do miłośników bliskowschodnich baśni, podań i legend też znajdzie tu coś dla siebie. W „Magi” bowiem, doskonale znane każdemu postacie, miejsca i wydarzenia zyskują nowe życie i nową estetykę. Mieszając się z typowymi dla shounenowych bitewniaków schematami i elementami i spotykając się z solidną dawką fantasy, zyskują odświeżenie i otoczkę przydającą całości atrakcyjności dla tych, którzy się w tej estetyce nie odnajdują na co dzień.

 


A szata graficzna? Z jednej strony jest lekka, prosta i cartoonowa, typowa dla shounena. Z Drugiej zaś  nieco mroczniejsza i bardziej realistyczna, kiedy tego potrzeba, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Postaci, wyraziście nakreślone, są rozpoznawalne i mają swój charakter, świat jest tradycyjnie znakomicie oddany, do tego mamy dynamikę i widowiskowości walk, sporo popisów wyobraźni i naprawdę ciekawy nastrój.

 

W skrócie kawał dobrej zabawy. Zabawy, która już niedługo się skończy. Trochę żal, z drugiej strony nadal jest tyle świetnych serii na runku – i tyle jeszcze czeka na wydanie – że będzie czym otrzeć ewentualne łzy.

 

Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz