wtorek, 16 sierpnia 2016

Pluto tom 1 - Osamu Tezuka, Naoki Urasawa


JA, ROBOT


Czy trzeba poprawiać coś, co już jest udane? Takie pytanie od zawsze stawiają sobie wszyscy odbiorcy, którzy stają przed nową wersją cenionego przez siebie dzieła. Czy zatem trzeba było poprawiać legendarny komiks samego Osamu Tezuki, autora zwanego ojcem mangi, który w znakomity sposób czerpał z tradycji prozy Isaaca Asimova? Tego nie wiem, ale wiem jedno, „Pluto”, który powstał na podstawie jego „Astro Boya” to solidna porcja olschoolowego SF przeniesionego w nowe czasy, która prezentuje iście rewelacyjny poziom.


Świat przyszłości. Roboty żyją obok ludzi, mając swoje prawa, obowiązki i miejsce w społeczeństwie. I chociaż posiadają ludzkie uczucia, potrafią kochać, martwić się i rozpaczać, ograniczone są prawami robotyki, z których jedno mówi, że sztuczny człowiek nie może zabić. Wszystko zmienia się pewnego dnia. Ktoś dosłownie rozrywa na strzępy  Mont Blanca, znanego na całym świecie robota przewodnika górskiego, który pełnił także obowiązki konserwatora przyrody w kantonie Lucerna. To jednak dopiero początek, bowiem zaraz potem życie traci człowiek, lider ruchu na rzecz praw robotów Bernard Lanke. Kto zabił obu i jakie miał motywy? Wszystko wskazuje na to, że owego czyny zakazanego dopuścił się robot. Inspektor z Europolu rozpoczyna śledztwo, które jest dla niego tym bardziej ważne, że sam nie jest człowiekiem…


Nieważne ile razy czytaliście się podobne opowieści, bez znaczenia, ile już mieliście okazji obejrzeć podobną treść na kinowych ekranach czy poznać w jakiejkolwiek innej formie, „Pluto” Was zachwyci. Jeśli lubicie Science Fiction przepełnione pytaniami o naturę człowieczeństwa i jej granice, ta seria jest dla Was. Szczególnie, gdy w Waszym guście jest przy okazji konkretna, szybka akcja, świetny klimat łączący niewinność z tematyką odpowiednią dla dorosłych odbiorców i zagadki, które autentycznie pobudzają ciekawość.


Oczywiście nie jest to ten sam komiks, co „Astro Boy – Atom Żelaznoręki ‘Największy robot na Ziemi’”. „Pluto” to nie remake, że posłużę się filmowym językiem, a spin-off dzieła Osamu Tezuki. Postacią wiodącą tej historii jest jeden z pobocznych bohaterów „Astro Boya”, oba dzieła uzupełniają się więc wzajemnie, a nad konsekwencją świata przedstawionego jako koordynator czuwał nie kto inny, jak sam syn Osamu Tezuki.


Efekt finalny jest znakomity. Świetna fabuła, świetne rysunki, kilka kolorowych stron i bardzo dobre polskie wydanie. Do tego dochodzi fascynujący świat, w którym ludzie i roboty koegzystują ze sobą na bardziej zbliżonych, niż to zazwyczaj się zdarza prawach i konkretny pomysł na fabułę. Czy trzeba czegoś więcej?


Dlatego też polecam „Pluto” Waszej uwadze.


I dziękuję wydawnictwu Hanami za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz