środa, 25 kwietnia 2018

My Little Pony: Dzielna Do i Kwiat wieczności - A.K. Yearling i G.M. Berrow

GALOPEM DO WIECZNOŚCI


Świat Kucyków Pony to świat w dużej mierze oparty na żonglowaniu popkulturowymi schematami (przynajmniej na tyle, ile się w tym wszystkim orientuję, czytając komiksy z tej serii). Dlatego też nie mogło zabraknąć wśród nich swoistej parodii Indiany Jonesa. Tą zaś jest właśnie bohaterka tej sympatycznej książki, Dzielna Do. Gotowi poznać jej niezwykłe przygody?


Nieśmiertelność – chyba każdy, a przynajmniej większość z nas chciałaby ją osiągnąć. Ludzkość od zawsze o tym marzyła, wierzyła w kamień filozoficzny i podobne artefakty, starała się osiągnąć ją za wszelką cenę i wciąż stara, choćby poprzez odsuwanie od siebie oznak starzenia się za pomocą najróżniejszych specyfików. Dlaczego więc Kucyki miałby być pod tym względem inne? Dzielna Do, nieustraszona poszukiwaczka przygód, wpada na trop istnienia Kwiatu Wieczności. Ta legendarna roślina da wieczne życie każdemu, kto napije się jej nektaru, ale, jak się można spodziewać, nie będzie łatwo ją znaleźć. Pchana rządzą przygody i poznania prawdy na jej temat Do wyrusza w podróż, ale oczywiście nie jest jedyną, która chce dotrzeć do Kwiatu. Musi jednak zrobić to jako pierwsza, bo inaczej ten może wpaść w niepowołane ręce…


Ileż to już było opowieści o szukaniu nieśmiertelności? Nawet Indiana Jones, w swojej „Ostatniej Krucjacie” szukał Świętego Graala, który miał uchronić znalazców przed śmiercią właśnie. „Dzielną Do i Kwiat Wieczności” można uznać za taką kucykową wersję tego dzieła – i to całkiem udaną, mimo wtórności tematu, choć przeznaczoną dla najmłodszych czytelników.


Jak na książeczkę tego typu przystało, dzieło to jest proste, łatwe w odbiorze, a jednocześnie sympatyczne. Nie brakuje w nim humoru, jest też przesłanie i promowanie dobrych wartości – czyli to, co powinna mieć w sobie każda dobra książka dla dzieci. Fakt, że dostarcza rozrywki nie tylko miłośnikom sympatycznych Kucyków (bo w końcu każde dziecko mające ochotę na przygodową książkę będzie zadowolone z lektury) jest jak najbardziej in plus.


Do tego dochodzi też dobre wydanie, przykuwające uwagę młodszych czytelników kolorową okładką i ładnie przygotowanym środkiem. Jeśli Wasze dzieci kochają „My Little Pony”, albo po prostu chcecie dla nich jakiejś sympatycznej opowiastki, polecam. Warto.


A wydawnictwu Egmont dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz