czwartek, 11 października 2018

Ao no Exorcist #5 - Kazue Kato

POWRÓT DO DOMU


W piątym tomie, zgodnie ze słowami autorki, zaczyna się kolejny dłuższy wątek w serii „Ao no Exorcist”. Co to właściwie znaczy dla czytelników i samej serii? Nic, bo nic się nie zmienia, ale to dobrze. W końcu przygody Rina to kawał znakomitego komiksu i nie trzeba mu żadnego odświeżenia, by czytelnicy doskonale bawili się w trakcie lektury.


Dla Rina zaczął się nowy etap w jego życiu. Kiedy na jaw wyszło jego pochodzenie, szkoła odizolowała go od reszty uczniów (bojących się zresztą jego obecności), a także poddała indywidualnemu tokowi nauczania. Teraz jednak czeka go nie lada wyzwanie, bo wraz z Okumurą i Shuro musi wziąć udział w misji. Oto przed laty zniszczono Nieczystego Króla, potężnego demona, który zabił tysiące ludzi, a jego lewe oko ukryto na terenie Akademii Prawdziwego Krzyża. Te jednak zostaje wykradzione, a pierwsze starcie z wrogami kończy się ucieczką przeciwnika. Na tym jednak nie koniec, bo w ramach śledztwa trzeba się udać do Kioto. Rin nie spodziewa się jednak, co tam go czeka, bo w drogę wyruszają także jego szkolni koledzy. Przypadkowe spotkanie może okazać się nieszczególnie udane, ale daje też szansę na odbudowanie dawnych relacji. Tylko co z niego wyniknie? I co czeka ich w Kioto, rodzinnych stronach jednego z uczniów, który poprzysiągł sobie, że nie wróci do domu?


Akcja, humor, szybkie tempo, nuta erotyki, wyszczekany, choć nie najmądrzejszy główny bohater, do tego klimat i znakomite poprowadzenie całości. Taka jest właśnie "Ao no Exorcist", seria oparta na doskonale każdemu znanych shounenowych schematach, która zapewnia solidną porcję dobrej rozrywki dla miłośników takich serii, jak "Naruto", "Dragon Ball" czy nawet "Pokemon". Fakt, że całość ma też w sobie całkiem swojską, europejską nutę też działa na plus - dla czytelników spoza Azji to znajome klimaty, dla tych z Kraju kwitnącej wiśni jest to powiew, nomen omen, orientalnego powietrza.


Świetne rysunki dopełniają całość tak, jak należy. Kreska jest lekka, przyjemna dla oka i nastrojowa. Autorka, która w udanym zbiorku "Time Killers" pokazała, że potrafi rewelacyjnie rysować w sposób realistyczny i pełen detali, nie zapomina także o tej stornie swojej twórczości. Dobre wydanie to już taka kropka nad i, ale jakże przyjemna i warta docenienia.


W skrócie: lubicie shouneny? To nie wahajcie się i sięgnijcie po "Ao no Exorcist". Spodoba się Wam.


A ja dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz