niedziela, 19 kwietnia 2015

Wanted - Mark Millar, J.G. Jones

ŚCIGANI


Co byś zrobił, gdybyś mógł bezkarnie zabić, zgwałcić czy zniszczyć kogokolwiek by ci się tylko zachciało? Brzmi jak slogan wzięty ze „100 Naboi”? Być może, ale Millar serwuje nam komiks, który brudem, okrucieństwem i prawdziwością bije na głowę dzieło spółki Azarello/Risso.


Wesley Gibson wydaje się najnudniejszym facetem na świecie. Za sobą ma już ćwierć wieku życia, ale nie osiągnął nic. Nudna praca go tłamsi, a dziewczyna, która przestała o siebie dbać zdradza z kim popadnie – Wesley zaś, choć dobrze o tym wie, nawet związku nie potrafi zerwać. Nie ma matki, ojciec opuścił rodzinę, kiedy był mały, sam jest leniwym hipochondrykiem i maminsynkiem. Co może jeszcze dać mu życie? Wszystko zmienia się w dniu, w którym jego ojciec – płatny morderca – ginie. Wesley dziedziczy po nim pieniądze i miejsce w bractwie morderców, ale także i jego kochankę, Fox, którą w skrócie można nazwać psychopatką. I nimfomanką. Relacja z nią jest dla Wesleya jak spotkanie z Czarną Wdową. I powoli staje się taki, jaki skrycie chciał być…


Gibson to kolejny antybohater Millara, którego nie sposób nie lubić. Millar, człowiek swoją drogą naprawdę sympatyczny – udało mi się wymienić z nim ledwie kilka słów, ale to po prostu czuć – fascynuje się ciemną stroną naszej natury. Wesley nie jest więc miły i przyjemny. Wyglądający jak Eminem z nutą afro na głowie (swoją droga wygląd Fox to kopia Halle Berry z „Catwoman”, z mocą odniesień do filmu), gwałci, morduje i posuwa się do coraz gorszych czynów. Pranie mózgu, które poznajemy na stronach komiksu, tak naprawdę daje mu jedynie pretekst, a nie jest czynnikiem decydującym. Natury nie da się oszukać, ale można oszukiwać siebie.


Świat „Wanted” to także świat daleki od tego, co widzimy na co dzień w komiksach. Herosi wymordowani przez Bractwo? Pewnie! Kolejne alter światy wyniszczane przez naszych bohaterów? Jak najbardziej. Ale ponad to wszystko wybij się pytanie kto zabił ojca Gibsona i dlaczego. Czy jego przeszłość mordercy to jedyny powód?


Strona graficzna współgra ze scenariuszem, choć mogłaby być lepsza. Rysunki na szczęście dalekie są od fajerwerków, jakimi raczą nas komputery, i choćby dlatego warto je docenić.


Komiks doczekał się ekranizacji, ale film z Jolie i całą resztą to jakaś pomyłka. Ani klimatu, ani akcji, ani wszystkiego tego, co zachwyca w komiksie. „Ścigani” to graphic novel pełna głębi i prawdziwości, ukrytych pod płaszczem krwawej akcji i fantastyki, pomieszanych z odniesieniami do najważniejszych historii komiksowych wszech czasów. Ostra jak brzytwa, cięta językowo, dosadna w przemocy, brutalna, ale przez to oddziałująca silniej na czytelnika. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz