piątek, 23 marca 2018

Axis: Carnage i Hobgoblin - Rick Spears, Kevin Shinick, Germán Peralta, Javier Rodriguez

DOBRZY PRZESTĘPCY


Właśnie na rynku pojawił się najnowszy event z serii Marvel Now, „Axis”. Jak to w takich przypadkach bywa, wraz z nim na sklepowych pólkach zagościły także tie-iny tej historii. Nie tylko te najbardziej oczywiste, czyli zeszyty regularnych serii powiązane z tym wydarzeniem, ale także takie albumy, jak ten. Dzieła samodzielne, choć oczywiście mocno osadzone w doskonale znanych nam opowieściach, równie zresztą udanych, co cała reszta pozycji z „Axis” w nazwie.


Na niniejszy tom składają się dwie trzyzeszytowe miniserie przedstawiające losy dwóch wrogów Spider-Mana podczas wydarzeń z Red Onslaughtem. Kiedy wszystko zostaje wywrócone do góry nogami, dobrzy stają się źli, a źli dobrzy. Tu na scenę wkraczają Carnage, szaleniec i psychopata, który przed laty połączył się z symbiontem i stał jednym z najniebezpieczniejszych przeciwników Pająka oraz Roderick Kingsley, Hobgoblin, specjalizujący się w handlowaniu tożsamościami dla superłotrów. Ten pierwszy postanawia zostać bohaterem, ale tego musi się nauczyć. Drugi zjawia się w Nowym Jorku by rozkręcić kolejny biznes – tym razem superbohaterski. Na drodze obu stają jednak przeszkody.


Przez „Axis” i powiązane z nim opowieści znów czuję się, jak ten dzieciak, którym byłem w latach 90. ubiegłego wieku. Dzieciak, który regularnie odwiedzał kioski RUCH-u w poszukiwaniu kolejnych TM-Semicowych komiksów i zaczytywał w przygodach superbohaterów. Coś jest w tej niezobowiązującej opowieści, co przypomina mi dzieła z tamtych lat. Ta przesadna epickość, powaga tam, gdzie trudno się jej doszukiwać i pewien rodzaj szaleństwa, a przede wszystkim chęć zaoferowania dobrej zabawy i niczego poza tym. „Axis: Carnage i Hobgoblin” też to w sobie mają, nie w takim stopniu, jak główny event, ale jednak.


Jako miłośnik Spider-Mana, na ten właśnie dodatek do głównej opowieści czekałem najbardziej i nie zawiodłem się. To dobry komiks rozrywkowy, który czyta się lekko i przyjemnie. Opowieści nie są za długie, twórcy nie starają się wyciągnąć z nich ile tylko temat pozwoli, a po prostu dobrze się zabawić i zabawa ta udziela się czytelnikom. Nieważne, że zmiana ról dobry-zły nie jest odkrywcza, schemat ten nadal doskonale się sprawdza i o dobrych przestępcach (oraz analogicznie złych bohaterach) czyta się naprawdę z przyjemnością.


Nie zawodzi też szata graficzna. Z jednej strony mamy realistyczne, nieco brudne, ale znakomite ilustracje do „Carnage’a”, z drugiej proste i utrzymane w klasycznej stylistyce rysunki do „Hobgoblina”. Do każdej mamy dobrze dobrany kolor, od bardziej złożonego, po uproszczony. I jest też jak zawsze znakomite wydanie. Ci, którym podobał się główny event „Avengers i X-Men: Axis” oraz miłośnicy Spider-Mana powinni zapoznać się z „Axis: Carnage i Hobgoblin”, bo to po prostu dobry komiks rozrywkowy, który ze swej strony polecam.


A wydawnictwu Egmont dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza