środa, 10 października 2018

Batman/Flash: Przypinka - Joshua Williamson, Tom King, Jason Fabok, Howard Porter

ZACZYNA SIĘ ODLICZANIE DO „ZEGARA ZAGŁADY”


Jak widzicie po moich recenzjach, regularnie sięgam po wszystkie serie z Batmanem wydawanie w ramach Odrodzenia DC. Na żaden jednak komiks z tym bohaterem nie czekałem tak bardzo i w żadnym nie pokładałem takich nadziei, jak w "Batman/Flash" właśnie. Dlaczego? Bo to właśnie tu, twórcy po długim czasie powracają do wątku zaczętego na łamach albumu „Uniwersum DC – Odrodzenie” z przypinką, znaną doskonale każdemu miłośnikowi "Strażników". Co jednocześnie prowadzi do wielkiego odliczania do eventu „Zegar zagłady” i powrotu tych bohaterów do uniwersum po ponad trzydziestu latach od czasu gdy pojawili się w rewolucyjnej serii Alana Moore'a (oczywiście jeśli nie liczyć serii prequeli sprzed kilku lat). Jest to więc nie lada wydarzenie, które zresztą wciąż trwa w DC, a na dobre zaczyna się właśnie w tym, jakże udanym albumie.


Coś się wydarzyło. Kiedy Flash zmienił rzeczywistość, a potem starał się przywrócić ją na właściwe tory, jakaś nieznana siła interweniowała i odmieniła wszystko, kradnąc dekadę życia bohaterom DC. Herosi znów stali się młodsi, wiele wydarzeń z ich życia nie nastąpiło, wiele się zmieniło. Jest tylko jeden trop, który może pomóc rozwikłać tą zagadkę, a jest nim tajemnicza,, zakrwawiona przypinka przedstawiająca uśmiechniętą, żółtą buźkę. Znalazł ją Batman, ale rodzi ona więcej pytań, niż odpowiedzi, a co gorsza sprowadza niebezpieczeństwo. Jest bowiem istotna nie tylko dla naszego świata, a Odwrotny Flash gotów jest na wszystko, byle tylko ją zdobyć. Na Mrocznego Rycerza i Flasha czeka jedno z największych wyzwań w ich dotychczasowej karierze, mogące ujawnić kto skrywa się za kurtyną uniwersum DC…


Chyba nawet sam Alan Moore, tworząc w połowie lat 80. XX wieku „Strażników”, nie miał pojęcia, że jego bohaterowie jeszcze kiedyś powrócą. Owszem, przez lata mówiło się o kontynuacji tego dzieła, ale pozostawała ona jedynie w fazie marzeń czytelników i twórców, a nie realnym projektem. W końcu, kiedy Moore zabierał się za tę opowieść, wydawca nie pozwolił mu nawet na użycie znanych już bohaterów – artysta bowiem zmieniłby ich oblicze w taki sposób, że nie nadawaliby się już więcej do publikacji. A przynajmniej tak wówczas sądzono, czas pokazał jednak co innego, a DC obecnie na powrocie Strażników zbudowało jeden z największych eventów w swoich dziejach. Czy będzie on równie udany, co oryginalne komiksy? Na pewno nie, Moore stworzył bowiem najlepszą, najbardziej przełomową i ambitną opowieść superbohaterską w historii, jego kontynuatorzy zaś stawiają głównie na rozrywkę, ale serwują nam ją naprawdę w dobrym stylu.


Oczywiście trudno jest się w tym momencie wypowiadać o całości, ale „Przypinka” nie zawodzi. Nie osiąga co prawda poziomu choćby zbliżonego do „Strażników”, ale nikt nawet nie próbował chyba o tym marzyć. W ręce czytelników trafia jednak naprawdę znakomity album i przy okazji jedna z najlepszych historii o Batmanie wydanych w ramach „Odrodzenia”. Jest klimat, jest akcja, jest tajemnica i kilka odpowiedzi na nękające fanów pytania także się znalazło. Całość świetnie też wprowadza do nadchodzących wydarzeń, jednocześnie dobrze kontynuując to, co otrzymaliśmy do tej pory.


Do tego dochodzi też znakomita szata graficzna, realistyczna i przyjemna dla oka, dobry kolor i równie dobre wydanie – z planszą ze zmieniającymi się okładkami włącznie. Aż szkoda, że album nie jest grubszy (ot ledwie sto stron), ale lepiej, że autorzy skupili się na zaserwowaniu nam naprawdę świetnej historii, zamiast rozwlekać ją i zatracać to, co dobre. Miłośnicy Batmana, Flasha i w ogóle uniwersum DC powinni rozejrzeć się za tym tomem wśród komiksowych nowości. To kawał dobrej roboty, rozrywkowej, ale stojącej na wysokim poziomie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz