czwartek, 8 listopada 2018

Kulinarne pojedynki #12 - Tsukuda Yuuto, Saeki Shun

NIE TYLKO DLA FANÓW KULINARIÓW


Oto okładka, jak z wzorcowego shounena. Trzech gości w bojowych pozach, uzbrojonych po zęby i to w broń, która wygląda, jakby przeczyła prawom fizyki, jeden z bohaterów z morderczą miną, do tego mrok i… Ale co tu robi ta ryba w tle? No właśnie, robi się – smaży, gotuje, piecze. Co tylko wymyślicie. Bo chociaż „Kulinarne pojedynki” to rasowy shounen, pełen walk, seksownych dziewczyn, negliżu i wszystkiego, co gatunek ma do zaoferowania, to przede wszystkim jest to manga o gotowaniu. Ale jakże udana i niemniej wciągająca, niż rasowe bitewniaki.


Półfinały Jesiennych Wyborów przyniosły nieoczekiwany wynik! Czegoś takiego jeszcze nie było! Nigdy bowiem w dotychczasowej historii szkoły do finału nie przeszło aż trzech uczniów. Teraz jednak wszystko się zmieniło i walka zapowiada się o wiele ciekawiej, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Souma, Hayama i Kurokiba – każdy z nich chce wygrać, każdy z nich ma też inne podejście do tego, co na nich czeka. Jedni wściekają się, że doszło do takiej sytuacji, inni – a dokładniej, oczywiście, Souma – cieszą się na możliwość pokonania tak potężnych kucharzy. Zaczyna się więc starcie prawdziwych gigantów, w którym nic już nie jest pewne. Jaki będzie temat ich dań? Kto wygra, a kto przegra? I jakie zaskoczenia czekają na wszystkich?


Nie trzeba kochać gotować, by lubić dobrze zjeść. I nie trzeba być fanem kulinariów, by dobrze bawić się przy czytaniu „Kulinarnych pojedynków”. Jeśli chodzi o jedzenie, to jak najbardziej uwielbiam wgryzać się w dobre potrawy, w kwestii zdolności kuchennych bywa u mnie różnie, choć zdarza mi się gotować i nawet czasem z czymś poeksperymentować, a i był czas, kiedy oglądałem programy kulinarne. Przygody Soumy trafiają więc w mój gust także i na tym polu, ale to akurat najmniej istotna rzecz, jakiej od całości oczekuję


Co zatem najbardziej pociąga mnie w tej serii? Przede wszystkim to, co od zawsze pociągało mnie w shounenach: akcja, walki (choć nie na wyszukane techniki, a dania) i dużo humoru. Erotyki, czyli tego, co fani mang dla nastoletnich chłopaków sobie cenią, także tu nie brakuje – tak, jak dobry cios wyrwać może z butów, tak tu dobre jedzenie wyrywa bohaterów z ubrań i doprowadza do ekstazy. Całość ma też udany klimat i wywołuje sporo emocji. A i miłośnikom gotowania podrzuca kilka ciekawych pomysłów, w końcu w pracy nad całości pomagała znana japońska szefowa kuchni.


„Kulinarne pojedynki” nie zawodzą także na polu ilustracji. Grafiki, bez dwóch zdań posiłkowane fotografiami, wyglądają znakomicie i realistycznie, a potrawy potrafią wywołać napływ śliny do ust. Do tego mamy ładne wydanie, w końcu to danie czytelnik pochłania przede wszystkim oczami, prawda? Wszystko to sprawia, że po przygody Soumy i jego kolegów warto jest sięgnąć. Nie ważne ile macie lat czy jaką macie płeć, jeśli lubicie shouneny, komiksy akcji, komedie albo jedzenie, śmiało sięgajcie po ten tytuł. Nie zawiedzie Was.


A ja dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz