Osiedle Swoboda #3 - Michał Śledziński, Karol ‘KRL’ Kalinowski

NOWE DZIECIAKI NA OSIEDLU


Robi robotę ten numer, oj robi. Tu wreszcie widać, jak Śledziu zaczyna bawić się fabułą, jak wiele wątków, miejsc i postaci zaludnia ten komiks i jaki to ma rozmach. No po prostu w trzecim zeszycie akcja rozkręca się coraz bardziej, ale jeszcze nie na całego. Do tego fabuła zaczyna się konkretnie komplikować, a na deser dostajemy zupełnie nowy komiks KRL-a. W skrócie: się dzieje i to dzieje się bardzo, bardzo dobrze, a będzie jeszcze lepiej.


Po niemal cudownej uciecze Szopa i Wrona odkrywają, że ziemianka i plantacja Szopy zostały zrównane z ziemią przez ludzi Alego. Zjawia się Popaj i informuje ich o powrocie Ciachciarachciacha, który zniknął dwa lata temu, po aferze z duchem Kraukenschmerza. Przekazuje też Szopie zadanie dostarczenia listu legendarnemu dilerowi, Sprzedawcy Roku, do klubu Metalove w Centrum. Nasz bohater nie ma jeszcze pojęcia, co go w związku z tym czeka…

Tymczasem Ciach zwołuje spotkanie reszty Swobodnych Jeźdźców, a Drwal, który zaangażował do pomocy Burmistrza, Prałata z radia Anioł Pański FM i komisarza policji, wyprowadza swych dilerów na ulice, jako straż obywatelską... Osiedle z każdą chwilą zmienia się coraz bardziej. Niestety nie na lepsze…


Kolejny zeszyt „OS”, to kolejny świetny kawałek komiksu. Tak po prostu. Coraz bardziej sensacyjnego, nieco mniej osiedlowego, ale nadal świetnego i godnego polecenia. Bardziej nowoczesnego, niż stare historie śledzia, bardziej hollywoodzkiego, trudno nie odnieść wrażenia, że napędzanego klimatami filmów Kevina Smitha, który w pewnym momencie też porzucił czarnobiałe klimaty i niemal teatralne ograniczenie przestrzeni na rzecz efektów, podróży i wielkiego świata, ale nadal pasuje to do tej historii, fajnie ją kontynuuje i przede wszystkim ukazuje nam coraz więcej terenu tego świata.


Poza tym w zeszycie dostajemy też bonus w postaci „New Kids On The Block” KRL-a, komiksu o przygodach grupy dzieciaków w 1992 roku, którzy odkrywają w piwnicy coś dziwnego. Coś, co wydaje odgłosy przypominające te z kaset z grami na Commodore. Odpalają więc nagrane dźwięki i...


I trzeba przyznać, że komiks KRL'a to kolejny kawał fajnej humorystycznej historii. Balansującej na granicy horroru, absurdalnej, ale nastrojowej. I taki jest cały ten zeszyt. Absurdalny, przerysowany, ale nastrojowy i dostarczający dobrej zabawy.

Komentarze