Avengers kontra X-Men – Brian Michael Bendis, John Romita Jr., Ed Brubaker, Matt Fraction, Jason Aaron, Jonathan Hickman, Frank Cho, Adam Kubert, Olivier Coipel, Jeph Loeb, Mike Deodato Jr., Dan Slott, Tom Raney, Ramón Pérez, Ed McGuinness, Kieron Gillen, Katie Cook, Stuart Immonen, Kathryn Immonen, Jim Mahfood, Leinil Francis Yu, Christopher Hastings, Jim Cheung, Jacob Chabot
Dwie grupy bohaterów znów stają ze sobą do boju, by
pokazać, kto jest tu tym słusznym, i jedynym. Jak to było w przypadku „Wojny
domowej” i tym podobnych opowieści, rację mają obie strony konfliktu, a zarazem
nie ma jej żadna z nich. w przypadku „Avengers kontra X-Men” jednak wcale nie
to jest głównym tematem. Liczy się bowiem przede wszystkim starcie na wielu
frontach, które niczym w growych mordobiciach, stawia naprzeciw siebie
najróżniejsze postacie. Na szczęście poza dynamiczną i widowiskową akcją całość
jednocześnie odmienia losy X-Menów i staje się końcem pewnej ery Marvela, stajać
się jednocześnie preludium do linii wydawniczej Marvel NOW!
Po wypowiedzeniu przez Wandę zaklęcia w „Rodzie M”, mutanci znaleźli się na krawędzi zagłady. Na świat co prawda przyszła nowa mutantka Hope, która ma być mesjaszem całej rasy, nadal jednak to pieśń przyszłości, która kto wie czy nadejdzie. Gdy więc okazuje się bowiem, że z kosmosu nadciąga moc Phoenix, X-Men podejrzewają, że to Hope właśnie zostanie jej nową nosicielką, a co za tym idzie, ich nową nadzieją.
I tu pojawia się problem. Avengers, pamiętając
przeszłe wydarzenia, chcą zniszczyć moc zanim dotrze do celu, Cyclops natomiast
zamierza wykorzystać ją do odrodzenia mutantów. Wie, że nie przybywa
przypadkiem, że to ich szansa, a na dodatek uważa, że Hope w odróżnieniu od
Jean będzie potrafiła sobie z nią poradzić, bo do czegoś takiego ją szkolono. Herosi
nie mogą dojść do porozumienia, co wywołuje kolejną wojnę między nimi. Jakby tego
było mało, Wolverine chce zabić młodą mutantkę zanim opęta ją Phoenix. A moc
nieubłaganie zbliża się do Ziemi coraz bardziej, niszcząc po drodze kolejne
światy…
Na pierwszy rzut oka całkiem rozległy event „Avengers
konta X-Men” to jeszcze jedna wielka bitwa. I owszem, starcia między herosami
są znaczącą jej częścią, a twórcy mocno skupiają się na nich. podkreśla to
jeszcze fakt, że w każdym z trzech tomów opowieści znajdziecie po dwa zeszyty serii
„AvX: Versus”, w których rozbudowane zostały sekwencje walk. Czasem stoją one w
sprzeczności z fabułą głowni opowieści, często też przedstawiono je
humorystycznie, co sprawia, że są jedynie dodatkiem, a nie czymś, co przeczytać
koniecznie musicie. Trzeba jednak pamiętać, że to nie walki, a zmiany, jakie w
uniwersum Marvela zapoczątkuje drugie przybycie Phoenix, są tu najistotniejsze.
A te bynajmniej nie będą małe, a na dodatek trwać będą długo – zresztą, jeśli
czytaliście przygody Mutantów z Marvel Now, doskonale o tym wiecie.
Wróćmy jednak do samego eventu. Jako całość „AvX”
to naprawdę dobry komiks. Wprawdzie poszczególne zeszyty bywają dość odmienne
stylistycznie i jakościowo, niemniej zważywszy na fakt, że scenariusz pisało dziesięciu
scenarzystów, wypada on o dziwo spójnie. I naprawdę dobrze, a to najważniejsze.
Całość czyta się szybko i przyjemnie, jest tu kilka ciekawych momentów, jest
wiele epickich scen, a komiks wnosi coś do uniwersum, ale i tak to przygoda
przede wszystkim dla miłośników X-Menów. To oni będą czerpać najwięcej
przyjemności z lektury. Jednakże mamy tu też jedną z najlepszych walk w
wykonaniu Spider-Mana czy znakomicie wykorzystane nawiązania do Iron Fista,
które są logiczne i naprawdę świetnie rozbudowują akcję.
Jeśli chodzi o szatę graficzną, to również ona jest
bardzo dobra. Owszem, za rysunki także odpowiada spora, grupa artystów (blisko
20!), ale większość głównej opowieści wyszła spod ręki Johna Romity Jr. i Adama
Kuberta, którzy serwują nam naprawdę wyśmienitą dynamikę, epickie sceny i
klimat.
Niestety jest też sporo minusów. Zeszyty dodatkowe
można było śmiało wyrzucić bez szkody dla opowieści. Lepiej wypadłoby albo
wydanie całości w mniejszej ilości tomów, albo uzupełnienie o naprawdę dobre historie.
Owszem, bywają zabawne czy budzą sentyment momenty (jak starcie Spider-Mana z
Colosusem „przebranym” za Juggernauta), niemniej to tylko ciekawostka, która co
gorsza, jak pisałem, stoi nieraz w opozycji z tym, co widzimy w głównych zeszytach.
Nie zmienia to jednak faktu, że „Avengers kontra X-Men” to coś, co koniecznie
powinniście poznać. porywająca opowieść akcji, która trzyma poziom kinowych hitów
o Avengers i tak łatwo się o niej nie zapomina.



Komentarze
Prześlij komentarz