No dobra, po raz kolejny wracam do Pajęczaka sprzed lat, by w końcu dociągnąć temat do końca, czyli aż do tego, co Egmont zaczął przed laty wydawać w ramach linii Marvel Now. Jeszcze parę numerów przed nami, a na razie ten zeszyt, rzecz znana po polsku z tomu carrefourowej kolekcji poświęconym Płonącej Czaszce. Zeszyt właśnie, a nie kolejny tom „Amazing Spider-Mana”. W zasadzie nic co znać trzeba, bo to jedynie niezobowiązujący dodatek, stanowiący kompilację trzech króciutkich rozdziałów historii publikowanej w zeszytach #658-660, których długość wystarczyła jedynie na wypuszczenie na rynek jednego, cienkiego numeru. Całość nic nie wnosi do opowieści ani tym bardziej nie zachwyca, czytać nawet nie warto, ale też nie jest aż tak tragicznie, by nie dało się przebrnąć przez tę "fabułę".
A o owej fabule nie ma tu za bardzo co mówić. Spider-Man i Ghost Rider znów się spotykają i muszą połączyć siły, tak w zasadzie na chwilę, moment, króciutko, bo nie ma co szaleć, chociaż wrogiem są piekielne siły, niejaki Servicer i...
I to tyle.
Treści właściwie tu nie ma. Ten zeszyt to nic
innego, jak po prostu jeszcze jedna historyjka, gdzie bohaterowie walą się po
mordach z tymi złymi. Oryginalnie wydana jako dodatek do regularnych zeszytówek
„Amazing Spider-Mana” nie ingerowała w żadne wydarzenia i nie porażała
jakością. I tak jest też tym razem, bo nic tu nie dodano, nie dopełniono, nie zmieniona. Zresztą to historia, która powinna pojawić
się albo w którymś z poprzednich zbiorczych wydań, albo wcale, ale wiecie, jak
to bywa, bossowie z Marvela chcą zarobić na fanach, więc wypuszczają coś
takiego jako one-shot. Zawsze to parę groszy więcej.
Jako komiks rozrywkowy ta historyjka to typowy do bólu przeciętniak, o którym zapomina się jeszcze w trakcie czytania. Szybkie tempo, parę scen (bo ze scen, a nie fabuły złożona jest ta
historia), nie najgorszy klimat, trochę żartów i… zanim wszystko się rozkręca,
już mamy finał. A to spory plus, że jednak tak szybko, bo twórcy ewidentnie nie
mieli za grosz pomysłu na całość, więc lepiej, że skończyli od razu, zamiast
ciągnąć to wszystko nie wiadomo po co.
Dla kogo jest to komiks? Dla fanatyków, którzy chcą
przeczytać wszystko o Pająku i Ghost Riderze. A reszta? Nie ma tu czego szukać,
a jeśli ciekawi ich temat niech lepiej przeczytają „Maski” Todda McFarlane’a,
gdzie Pająk i motocyklista z płonąca czaszką spotykają się w naprawdę
nastrojowym horrorze.



Komentarze
Prześlij komentarz