Amazing Spider-Man: Danger Zone – Christos N. Gage, Dan Slott, Giuseppe Camuncoli, Humberto Ramos

STREFA ZAGROŻENIA

 

A więc dotarliśmy. Trochę to trwało, ale w końcu tu jestem. Gdzie? A no niemal u finału, bo ten album to ostatni tom „Amazing Spider-Mana” przed finałową opowieścią, która zakończyła wydawanie serii o tym tytule (na pewien czas, ale zawsze), otwierając furtkę dla „Superior Spider-Mana”. Czyli w tym momencie zakończyłem omawianie wszystkiego, co w głównej serii wyszło pomiędzy erą Straczynskiego, a czasami, gdy to Ock był Spiderem. Cały ten okres, który w naszym kraju został jedynie liźnięty tu i tam. A sam komiks? Cóż, mógł to być tom zły, mógł być kolejnym przestojowym komiksem, na szczęście udało się zrobić z niego naprawdę świetną opowieść. A właściwie dwie świetne historie, które oferują dobrą rozrywkę.

 

Nastoletni Andy Maguire to uczeń, jakich wielu. Nie jest kujonem, stroni od ludzi, nie potrafi poderwać dziewczyny, która mu się podoba... Pewnego dnia wraz ze szkolną wycieczką trafia do Horizon Labs, gdzie Peter prezentuje nowe doświadczenie. W wyniku sabotażu Tiberiusa dochodzi jednak do wypadku. Andy zasłania ukochaną Criddy swoim ciałem, w efekcie czego sam przyjmuje na siebie promień energii. Skutki tego zdarzenia są takie, że zyskuje najpotężniejsze supermoce w historii, a Spider-Man będzie musiał poprowadzić go jako herosa. Ale zainteresowany naszym nowym bohaterem będzie także Jackal…

 

Pierwszy zeszyt tej opowieści to zarazem jubileuszowy numer Pająka wydany z okazji 50-lecia istnienia postaci i muszę powiedzieć, że to kawał świetnej zabawy. Sporo w tym satyry na Spidy’ego, superhero i sławę, sporo trafnych spostrzeżeń, niezła akcja, klimat... Pokazanie jak wyglądać będzie nowe pokolenie herosów też jest in plus, a wszystko to na gruncie odgrzewania kotleta, gdzie retelling historii powstania Pajęczaka, wciśnięty zostaje w nowe szaty. Potem emocje nieco siadają, a komiks zmienia się w typową nawalankę z bohaterami, ale nadal trzyma całkiem niezły poziom.

 

Podobnie z dodatkami, w których poznajemy krótką historią człowieka, który ukradł kostium Spidera, gdy Peter porzucił go w 50 zeszycie, a także odkrywamy, jak Pająk czasem zbyt gorliwie wykonuje swoje obowiązki. Wszystko to ma swój urok i klimat. I na pewno wpadnie w oko miłośnikom postaci, znającym jego przygody.

 


W drugiej głównej opowieści Goblin i Hand atakują punkt tatuażu, ale na ich drodze staje Spider-Man. Tiberius uruchamia maszynę, która ma pozbawić go pajęczego zmysłu, ale zamiast tego tylko go wyostrza. Tymczasem do USA wraca Kingsley...

 

I znów mamy tutaj naprawdę udaną opowieść, która potrafi przywołać uśmiech na twarzy. Fajna historia starcia Petera głównie z jego własnymi mocami. Wyostrzony zmysł w tym wypadku równa się wręcz nerwicy natręctw. Zachowanie Petera to perełka, a wizje Madame Web nastrajają optymistycznie na przyszłość i pobudzają czytelniczą ciekawość.

 

Owszem, można powiedzieć, że to tylko schemat, ale za to schemat jakże udany. Owszem, to rozrywka głównie dla fanów serii, którzy znają ją dość dobrze, ale mimo wszystko jest to naprawdę udany i godzien polecenia tom. I jednocześnie ostatnia na długo opowieść, gdy Spider-Manem jest Peter.

Komentarze