piątek, 23 marca 2018

Deadpool Classic, tom 4 - Joe Kelly, James Felder, Pete Woods, Walter McDaniel, Steve Harris, Anthony Williams, Yancey Labat

DEADPOOL ZBAWCA


To już czwarty tom klasycznych przygód "Deadpoola". Przygód, które znacząco różnią się od tego, co obecnie możemy czytać w serii - są poważniejsze i mniej szalone - ale nadal bardzo charakterystyczne i mające gdzieś polityczna poprawność. Poza tym, przynajmniej we mnie, budzą tęsknotę za latami 90. w komiksie. Co prawda był to okres kolorowego kiczu, przesadnej epickości i przerysowanego mroku, ale to w końcu na takich rzeczach się wychowałem. A poza tym "Deadpool" w dobrym stylu przełamuje tę miałką konwencję.


W poprzednim tomie Deadpool zniknął. Ale w poprzednim tomie także zginał, a nie przeszkadzało mu to w przeżywaniu kolejnych przygód, zatem i teraz nic nie stoi na przeszkodzie by kontynuował swoje zmagania z przeciwnościami losu. A tych nie brakuje, okazało się bowiem, że ma zostać zbawcą ludzkości, ale czy ktoś taki jak on, najemnik, mordujący bez mrugnięcia okiem, dla którego zdaje się nie być żadnych świętości, może być mesjaszem, któremu będą stawiać pomniki? To póki co pieśń przyszłości, może pewnej, a może niepewnej, a przecież przeszłość też nie śpi. I, oczywiście, daje o sobie znać. Początki naszego (anty)bohatera i jego relacje ze Śmiercią wychodzą na jaw, pojawiają się też Duchy Przeszłych Św... Przeszłości i dawny wróg. Oczywiście między innymi, ale jak wiadomo Deadpool ze wszystkim da sobie radę. Tylko czy aby na pewno?

                                            
Jak pisałem na wstępie, „Deadpool” z lat 90. to nie „Deadpool” z Marvel NOW. Jest akcja, trupów pada wiele, polityczna poprawność nie obchodzi autorów, a nasz bohater naśmiewa się właściwie z każdego, ale to, co czeka na Was w Marvel Classic jest powolniejsze i bardziej stonowane. Bohaterowie dużo rozmawiają, owszem, dużo też walczą, ale jednocześnie warto zauważyć, że akcja, która obecnie zajęłaby pewnie z sześć zeszytów, tu rozgrywa się w dwóch lub trzech. W nowych fabułę opowiadają głównie ilustracje, tekstu jest mniej - i to chyba największa różnica między nimi.


Ale przecież jest czarny humor, są przygody, gościnnych występów znanych bohaterów Marvela także nie brakuje. Kto lubił komiksy z lat 90. XX wieku, tu zdecydowanie się odnajdzie. Poza tym każdy miłośnik Deadpoola powinien przeczytać te cztery (póki co, piąty jest już zapowiedziany) klasyczne tomy, bo opowiadają w końcu o samych początkach najemnika z nawijką. Poza tym to po prostu dobra seria, humorystyczna, ale osadzona w poważnym uniwersum i wchodząca z nim w częste interakcje.


Do tego szata graficzna też trzyma poziom. Realistyczne, nieco brudne i cartoonowe ilustracje, dobrze pasują do treści. Podobnie jak prosty kolor, często jakże barwny, niczym z komiksów dla dzieci - taka estetyka sprawdza się w przypadku najemnika z nawijką i jego infantylnej brutalności. Do tego mamy jak zwykle znakomite wydanie w twardej oprawie i na dobrym, kredowym papierze, które ładnie prezentuje się na półce. Fani Deadpola będą więc bardziej, niż zadowoleni.


A ja dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza