wtorek, 22 stycznia 2019

My Little Pony. Mój kucyk Pony: Przyjaciółki na zawsze #4 - Bobby Curnow, Jeremy Whitley, Jenn Blake, Agnes Garbowska, Brenda Hickey, Amy Mebberson

KUCE CZTERY


Seria „Mój Kucyk Pony – Przyjaciółki na zawsze”, którą można uznać nie tyle za spin-off, co uzupełnienie głównego tytuły z Kucykami, „Przyjaźń to magia”, właśnie doczekała się czwartego tomu. Z tej też okazji na miłośników ich kolorowych, słodkich przygód, czekają cztery krótkie opowieści, w których znajdą wszystko to, co za co pokochali „My Little Pony”. A zatem: gotowi na kolejną porcję cukierkowego uroku, podlanego solidną dawką miodu i paletą barw, jakby wziętą z jakiejś tęczowej dyskoteki?


Więc po kolei. Najpierw tradycyjnie kilka słów na temat zawartości. Jakie przygody stają się udziałem naszych szalonych, ale ujmujących bohaterek (i paru bohaterów także)?

Ponieważ Kucyki i Manehattan pasują do siebie, jak żółte taksówki do Manhattanu, Rarity i Babs Seed to właśnie tam spędzają dzień. Oczywiście nie jest to zwyczajnie spędzony czas, więc możecie być pewni, że i na nasze Kucyki, i na nas, czeka tam wiele niezwykłości. I to jakich!

Kolejne dwie przygody jednak to czas zmagań z problemami i tajemnicami. Luna i Spike muszą zająć się pewnymi… smoczymi sprawami. Tymczasem na Applejack czeka pomoc zmagającej się z biurokracją pani burmistrz.

Na koniec czeka nas kolejny element, bez którego nie można sobie wyobrazić przygód Kucyków. Co takiego? Oczywiście Znaczkowa Liga! Bo to właśnie z nią zmagać się będą Diamond Tiara i Silver Spoon!


Jak widać już po powyższym opisie, przygód, zabaw i szaleństw nie brakuje. Ale czy kiedykolwiek brakowało ich w tej serii? Nie, podobnie, jak żartów, pewnych popkulturowych odniesień i – bez tego przecież nie może obejść się żadna opowieść dla dzieci – morału, połączonego z nieodzownym, acz nienachalnym, wymiarem edukacyjnym. Owszem, te ostatnie elementy sprowadzają się głównie do pochwały przyjaźni, niesienia pomocy i tym podobnych spraw, ale przecież dokładnie o to chodzi.


Całość to jednak przede wszystkim naprawdę niezła rozrywka, która przede wszystkim kupi młodych, ale i dorośli znajdą tu coś dla siebie. Wszystko jest tu zabawne, słodkie, kolorowe i wielkookie, ale gdzieś pomiędzy tymi elementami tkwi także coś więcej. Owe popkulturowe odniesienia, często niezrozumiałe dla dzieci i częste puszczanie oka do dojrzałego czytelnika.


A wszystko to znakomicie, choć prosto zilustrowane i wpadające w oko. Niektórych dorosłych cukierkowo-tęczowe barwy mogą odstraszyć, dzieciom jednak z miejsca się spodobają. A jeśli kupicie ten komiks swoim pociechom – a warto – sięgnijcie także sami. Kto wie, może staniecie się miłośnikami Kucyków – wielu dorosłych już wciągnęło się w ten świat.


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza