poniedziałek, 23 września 2019

Superman #7: Bizarrowersum - Patrick Gleason, Peter J. Tomasi, Doug Mahnke, Scott Godlewski

BIZARRO ATACK!


Uzupełnianie luk w wydawanych przez Egmont serii trwa. W sierpniu, wraz z ostatnim poprzedzającym event „Metal” albumem Batmana ukazał się także siódmy tom serii „Supermana”. Co prawda minęło już kilka miesięcy od wydania tysięcznego zeszytu „Superman: Action Comics”, którego akcja działa się po „Bizarrowersum”, ale chyba nie znajdzie się żaden fan Supka, który narzekałby, że w końcu się go doczekaliśmy. Bo nawet jeśli nie ma on wielkiego znaczenie dla głównych wydarzeń, to wciąż dobry komiks i warto po niego sięgnąć.


Superman i jego rodzina przeżyli już niejedną ciężką sytuację, ale teraz może czekać ich coś o wiele trudniejszego niż dotychczas. Oto bowiem pojawia się Boyzarro, syn Bizarro, jednego z najdziwniejszych, najbardziej szalonych przeciwników Człowieka ze Stali. Już samo to wystarczyłoby, żeby zająć naszych bohaterów na dłużej – a w szczególności Superboya, ale, oczywiście, to dopiero początek. Gdy armia ze świata Bizarro, złożona z najbardziej szalonych i nieobliczalnych istot, jakie można sobie wyobrazić, przypuszcza atak na naszą Ziemię, międzywymiarowa wojna wisi na włosku. Metropolis oraz Hamilton, nowy dom rodziny Kentów, są zagrożone, a wszystko może skończyć się w bardzo nieoczekiwany sposób. Na Supermana i jego bliskich czeka niezwykle trudne zadanie i ostateczny sprawdzian ich mocy…


Komiksy o Supermanie, podobnie jak wydawane w ramach tej samej linii wydawniczej komiksy o Batmanie, dzielą się na dwie kategorie: serię „Action Comics” skupioną na solowych przygodach naszego bohatera (i najważniejszych wydarzeniach dla jego życia) oraz cykl „Superman”, gdzie przedstawione są losy rodziny Kentów. Lepsza z nich była ta pierwsza, zakończona już, bo od początku do końca opowiadała jedną, zmierzającą do konkretnego punktu historię, która wywróciła świat Supermana do góry nogami. Ale i „Supermanowi” niczego nie brakuje. To po prostu opowieść, w której więcej jest przerywników, samodzielnych krótkich epizodów i skupienia się nie tyle na Człowieku ze Stali, co Superboyu. Ale jest zabawnie, dynamicznie, bywa dramatycznie i ciekawie.


Najnowszy tom też można uznać za przerywnik, ale za to rozbudowany i interesujący. Bizarro to w końcu ciekawy przeciwnik, a jego świat, wywrócony do góry nogami względem naszej logiki, intryguje. Starcie z armią pochodzącą z tamtych stron wypada dobrze, a całość naprawdę świetnie – i szybko – się czyta. Co ważniejsze jednak, album czyta się przyjemnie i aż szkoda, że to już koniec. Z drugiej strony teraz nadchodzą opowieści pisane przez Briana Michaela Bendisa, więc jest na co czekać, aż w końcu pojawią się wśród nowości.


„Bizarroversum” to przy okazji dobrze zilustrowany tom. Seria co prawda od początku trzymała na tym polu nierówny poziom, ale nigdy tak naprawdę nie zawiodła i nie zawodzi teraz. Wszystko tu do siebie pasuje, a po skończeniu chyba niejeden czytelnik będzie miał ochotę zacząć od początku przygody Supermana z „Odrodzenia” i zrobić to teraz tak, jak należy, po kolei (chronologię znajdziecie tutaj: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/06/dc-odrodzenie-superman-chronologia.html). Warto. Dlatego jak zawsze polecam całość Waszej uwadze, bo akurat opowieści o Supermanie to najjaśniejszy punkt całego „Odrodzenia DC”.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza