wtorek, 26 listopada 2019

Aliens: Opór - Brian Wood, Robert Carey

AMANDA RIPLEY WRACA DO AKCJI


Tak, jak na przełomie XX i XXI wieku główną podporą linii wydawniczej „Mega Komiks” od TM-Semic stały się komiksy o Obcych i Predatorach, tak teraz albumy o tych samych bohaterach stanowią główny filar oficyny Scream Comics. I dobrze, bo po latach nieobecności, od pewnego czasu znów możemy cieszyć się tego typu dziełami i to regularnie. Czasem dostajemy klasykę, czasem absolutne nowości… „Aliens: Opór” należy do tych drugich i cokolwiek by o nim nie mówić, to razem z poprzedzającą go maxiserią „Aliens: Bunt” jedna z najciekawszych historii, jakie w ostatnich latach powstały w tym temacie.


Akcja „Oporu” dzieje się po wydarzeniach znanych z „Buntu” i gry „Obcy: Izolacja”. Amanda Ripley, po tym co przeżyła, wciąż zmuszana jest przez korporację Weyland-Yutani do milczenia w sprawie ich eksperymentów nad Obcymi. W podobnej sytuacji znajduje się ex Kolonialna Marine Zula Hendricks, która nie zamierza jednak siedzieć cicho, a żeby ujawnić światu prawdę o działaniach swoich dawnych mocodawców, potrzebuje pomocy Ripley. Na obie kobiety czeka nie tylko podróż przez kosmos, ale też i walka o przetrwanie w świecie potworności, których jeszcze nie potrafią sobie wyobrazić…


Dwunastozeszytowy „Bunt”, choć nie wyłamywał się ze schematów typowej opowieści o ksenomorfach, okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Dobrze skrojony scenariusz, niezłe postacie, szybkie tempo akcji, klimat… Nawiązania do „Izolacji”, bodajże najlepszej alienowej gry komputerowej w dziejach, choć wówczas jeszcze ubogie, też miały swój urok, zwłaszcza że niewiele wcześniej grałem właśnie w tę odsłonę (swoją drogą ci, którzy chcieliby poznać fabułę „Isolation”, w sieci bez trudu znajdą serial wyprodukowany na jej podstawie). Teraz nawiązań jest jeszcze więcej, Amanda w końcu wkracza na scenę i chociaż fabuła jest w pewnym sensie powtórką z poprzedniej opowieści, całość nadal jest znakomita.



Znów mamy akcję, klimat (różnorodny, bo i czekają nas mroczne, klaustrofobiczne scenerie, i pustka kosmosu, gdzie nikt nie usłyszy krzyku bohaterów, i wreszcie niemal sielskie plenery), szybkie tempo, bohaterów, których znamy i lubimy… A wszystko to połączone ze sobą zgrabną, zwartą fabułą. I chociaż czytelnik wie, że nic decydującego wydarzyć się nie może, bo przecież wciąż gdzieś tam mówi się o drugiej grze z Amandą, a poza tym akcja komiksu dzieje się miedzy pierwszym, a drugim filmem serii, co sprawia, że wiemy mniej więcej, co zdarzyć się może, a co nie, i tak „Opór” wciąga, intryguje i potrafi wywołać emocje.


Do tego wszystkiego dochodzi znakomita, realistyczna szata graficzna i świetne wydanie. Dla miłośników Alienów zatem to kolejna pozycja typu „muszę-to-mieć”. Oby wydawca wypuścił na rynek więcej podobnych historii i kto wie, może w przyszłości, wśród nowości pojawi się kilka reedycji starszych opowieści (nieśmiało marzy mi się pełne wydanie „Superman / Aliens”).






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz