niedziela, 2 sierpnia 2020

Kolekcjoner - Alex Kava

KOLEKCJONER NUDY


Znalezione zostają pojemniki z precyzyjnie odciętymi częściami ciał ludzi. Maggie prowadzi śledztwo, które utrudnia zbliżający się huragan... Jak poradzi sobie z tym wszystkim dzielna agentka?


Nijak. A może raczej: w nudny sposób. "Kolekcjoner" (kto tak przełożył tytuł, zapytam się na wstępie?). Wydawało się, że nawet jeśli nie dostaniemy nic o Albercie Stuckim (to w końcu on miał taki przydomek) to przynajmniej coś w stylu "Dotyku Zła" czy w "Ułamku sekund". A co dostaliśmy? Najsłabszą powieść o Maggie i jedną z najgorszych w dorobku Kavy. A co gorsza nie można nawet powiedzieć, że mogło być super.


Fabuła to już nie tylko zabawa ogranymi kliszami gatunku, ale po prostu klisza i autoplagiat sam w sobie. Kava nie robi tu niczego oryginalnego. Stara się wykazać inwencją dodając huragan, ale tak naprawdę robi to, by zamaskować brak jakichkolwiek pomysłów. Wszystko jest w "Kolekcjonerze" przewidywalne i wiejące nudą, powtórkowe i kiczowate. Dreszczowiec powinien wywoływać emocje, ale tu brak jest nawet napięcia, a psychologia szwankowałaby, gdyby jakakolwiek istniała. Z dawnego miotania się Maggie zostały tylko jęki jakby zmagała się z zaparciem. Został miałki, zachowawczy styl i usilne pisanie kolejnych części, nie wiadomo właściwie po co.


Na szczęście w Polsce dorzucono do powieści opowiadanie, które w oryginale ukazało się w oddzielnym zbiorze. Opowiadanie średnio udane i do fabuły nie pasujące (choć rozgrywające się w jej trakcie), ale jednak stanowiące miły akcent. I jedynie żal, że tak słabą powieść wydano w twardej oprawie i z taką udaną okładką.


Co więcej mogę dodać? "Kolekcjoner" to słaba powieść dla wyznawców Kavy i nikogo poza tym. Ale nawet i oni poczują się oszukani i rozczarowani.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz