piątek, 16 kwietnia 2021

Jojo Rabbit (DVD)

HITLER PRZYJACIELEM

 

Odkąd obejrzałem mój pierwszy film Taiki Waititiego (genialny obraz o nieprzystosowanej społecznie parze, „Orzeł kontra rekin”), wprost ubóstwiam filmy tego reżysera i na półce mam zdecydowaną większość z nich. Nic więc dziwnego, że na „Jojo Rabbit” wyczekiwałem z wielką niecierpliwością. I wreszcie jest. I, jak się domyślacie, zachwyca tak, jak zachwycać powinien i po raz kolejny udowadnia, że Waititi to niepokorny geniusz nieoczywistego kina, którego karierę trzeba śledzić, jeśli chce się uważać za kinomana.

 

Głównym bohaterem jest młody niemiecki chłopiec, który ślepo wierzy w nazizm i nacjonalizm. Nawet jego wymyślony przyjaciel to nikt inny, jak sam Adolf Hitler. Ale pewnego dnia życie chłopaka wywraca się do góry nogami, gdy odkrywa, że jego matka ukrywa młodą Żydówkę. Wydarzenie to zmienia wszystko, ale pozostaje pytanie co nasz bohater ma zrobić w takiej sytuacji? I jak prowadzi sobie w uczuciami, które zaczną w nim narastać?

 

Zrobić komedię o nazistach? Czemu nie, było już takich wiele. Owszem, obrażeni zawsze się znajdą, ale przecież, jak udowodnili twórcy takich filmów, jak „Bękarty wojny”, „Pociąg życia” czy „Życie jest piękne”, można zaserwować opowieść, którą śmieszy, ale i porusza, nikogo nie pozostawiając obojętnym. Bo czasem w obliczu wielkiej tragedii nie da się zareagować inaczej, jak tylko wybuchnąć śmiechem, prawda?

 


I to właśnie robi też Taika Waititi, po raz kolejny zresztą pokazując, że za co by się nie wziął, wychodzi mu świetnie. Nawet jeśli robi kino superbohaterskie, taki jak „Thor: Ragnarok” – najlepsza część o bogu piorunów i jeden z najlepszych filmów Marvela w dziejach. W przypadku „Jojo Rabbit” Waititi wziął na warsztat niezłą, ale nie do końca spełnioną powieść Christine Leunens i jej zwyczajność przekuł w iście szalone kino, pełne typowych dla siebie elementów, które autentycznie zachwyca.

 

Dzieciak samotnik przyjaźniący się z wyimaginowanym Hitlerem to kolejny z serii bohaterów Waititiego, którzy nie radzą sobie w życiu, a jednak muszą stawić czoła problemom, na jakie nie są gotowi i spróbować wyjść z nich obronną ręką. Robią to oczywiście w typowy dla siebie sposób, bawiąc nas czarnym humorem, ale i wstrząsając nami. Bo „Jojo Rabbit” to film, który potrafi autentycznie rozśmieszyć, ale śmiech który wywołuje aż ocieka goryczą i bólem. Bo może i reżyser (a także scenarzysta, nagrodzony zresztą za tren film Oskarem, a przy okazji i aktor wcielający się w rolę Adolfa Hitlera) serwuje nam kino lekkie i pełne nonszalancji, ale szybko okazuje się, ze jest to także kino głębokie, mocne i poruszające.

 


I takie właśnie powinny być filmy wojenne. Nie ma tu patetyzmu, nie ma wielkich słów, jest za to kameralny, wręcz introwertyczny komediodramat, który działa na widza o wiele bardziej, niż typowe filmu traktujące o największym z konfliktów zbrojnych. Warto go poznać i wracać do niego raz po raz. Dobrze, że w końcu pojawił się na DVD.

 

Dziękuję dystrybutorowi filmu, firmie Galapagos, za udostępnienie egzemplarza do recenzji.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza